„Nasz Dziennik” nr 83, 9 kwietnia 1998
Nie wolno naruszać jednolitości państwa

Z WYWIADÓW

Rozmowa z radnym wojewódzkim województwa lubelskiego, prof. Ryszardem Benderem

W czerwcu 1989 r. Naród Polski odrzucił ustrój komunistyczny: na 100 senatorów, 99 wywodziło się z „Solidarności”. W czerwcu 1998 r. ten sam Naród został postawiony do kąta: Sejm głosami większości posłów AWS odrzucił poprawki Senatu blokujące podział Polski na regiony. Co się wówczas stało?

– 5 czerwca 1998 r. stała się rzecz trudna do wyobrażenia. Ponad 120 posłów AWS, łącznie z M. Krzaklewskim i marszałkiem Sejmu M. Płażyńskim, głosowało przeciw poprawkom Senatu. Tym głosowaniem przypieczętowany został podział Polski na dzielnice, a marszałkowie poszczególnych sejmików, powiedzmy sobie szczerze, przejęli większą część uprawnień na swoich terytoriach.

Pamiętnej nocy z 7 na 8 czerwca Marian Krzaklewski gościł w „Radiu Maryja”. Był dobrej myśli, mówił o pomyłce, obiecywał „odkręcić” sprawę. Polemizowałem z nim i podkreślałem: „Panie Przewodniczący, słowa trzeba dotrzymać”. Po kilku tygodniach przyznał, że nie ma takiej możliwości. Należało więc w przepisach wykonawczych uniemożliwić tworzenie regionów-państw. Tego też nie zabroniono.

Zapis w Konstytucji RP o jednolitości państwa może więc pozostać martwy. Sejmik lubelski chce mieć swojego przedstawiciela w Brukseli, z czasem prawdopodobnie również i możliwość prowadzenia samodzielnej polityki zagranicznej. W styczniu br. w Opolu zauważono brak godła państwowego na Ratuszu (oficjalnie zdjęto go ze względu na remont). Godła nie było przez około dwa. miesiące. Okazuje się, że każde województwo chce mieć swój sztandar, hymn, herb, z czasem może i wojsko… Wychodzi na to, że mamy do czynienia z zanikiem instynktu państwowego.

– Do tej wyliczanki dołożyłbym jeszcze Puńsk, w którym zamieszkują również Litwini. Tam żąda się, ażeby Polacy uzyskiwali pozwolenie na zamieszkiwanie, bo to narusza proporcje ludnościowe. Na Opolszczyźnie, ze zjazdu mniejszości niemieckiej wyprą-” sza się… polskich dziennikarzy. „Nur fur Deutsche” powtarza się w Polsce niepodległej. Ale to dopiero początek… Gdzie my żyjemy?! Błędy zawsze się mszczą. Im większe, tym dłużej i dotkliwiej.

Sejmik lubelski opanowany jest przez koalicję SLD-PSL. Obsadzili oni wszystkie kluczowe stanowiska. Marszałek jest wprawdzie z PSL, ale jego władza zdaje się być pozorna, bo faktycznie rządzi SLD. W sejmiku SLD dysponuje większością i doświadczeniem. Największy klub AWS, którego jestem członkiem, pozostaje w opozycji. A przecież na Lubelszczyźnie w ostatnich wyborach parlamentarnych i samorządowych wygrała „Solidarność”. Czyli z podziału administracyjnego najwięcej korzyści wyciągnęli postkomuniści.

Tak skonfigurowany sejmik lubelski uchwalił wzorcowy projekt statutu. Znalazła się w nim własna flaga, herb, ale dzięki mojemu wnioskowi nie znalazł się hymn. W Lubelskiem obowiązuje nadal Mazurek Dąbrowskiego. Natomiast największy mój sprzeciw budzi pomysł własnego przedstawicielstwa w Brukseli. Politykę zagraniczną zostawmy organowi rządowemu – Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Nie wolno naruszać jednolitości. Inne województwa nie powinny iść w ślady Lublina: flagę zostawmy państwową, hymn też mamy jeden, a przedstawicielstwo to wyrzucenie pieniędzy w błoto.

Czy przypadkiem marszałkowie sejmików nie czują się już bezkarni, skoro pieniądze UE mają być kierowane do regionu z pominięciem Warszawy?

– Marszałkowie sejmików rzeczywiście już czują się władcami swoich regionów. Sprawdza się to w odniesieniu do Lubelszczyzny. Pierwsza decyzja, jaką podjął Urząd Marszałka, dotyczyła powołania jednoosobowego przedstawicielstwa w Brukseli. Zapisano na ten cel w budżecie 242 tyś. zł. Mało tego, zaapelowano do gmin o dodatkowe pieniądze. Sprawę jednak odłożono do następnego posiedzenia, gdyż sejmik lubelski zamierza porozumieć się z województwami podlaskim i karpackim. Celem ma być wspólne przedstawicielstwo.

Widzieliśmy, jakie trudności miał urząd ministra Ryszarda Czarneckie-go, widzimy, jakie kłopoty ma nasze przedstawicielstwo dyplomatyczne przy Unii Europejskiej, a cóż może zrobić jeden człowiek? Dlatego też z łamów „Naszego Dziennika” chciałbym zaapelować:

Drodzy radni gminni, nie dajcie się zwieść obietnicom bez pokrycia. Drodzy radni wojewódzcy z Białegostoku i Rzeszowa, nie dajcie się przekonać koalicji SLD-PSL z Lublina i nie przykładajcie ręki do rozszarpywania jedności Rzeczypospolitej. Nie popierajcie fikcji regionalnego przedstawicielstwa w Brukseli.

W Niemczech prawo do działań dyplomatycznych miała tylko Bawaria, Saksonia i nieistniejące dziś Prusy. Ażeby podjąć taką działalność, nie wystarczy chcieć, trzeba mieć przygotowanie i odpowiednie służby. Jeden z moich kolegów z AWS był bardzo zbulwersowany moim stanowiskiem. Widział on już rzekę pieniędzy, którą będzie można przechwycić i zapewnić pierwszeństwo Lubelszczyźnie wśród innych województw.

Zalew europejskiej propagandy sukcesu w suwerennej Polsce jest tak totalny, że wymusza pytanie o stopień odporności decydentów w Polsce.

– Tak, propaganda jest bardzo silna. Obserwując media i niektóre duże partie polityczne, można odnieść wrażenie, że nasze wejście w struktury UE ma charakter wędrówki żydowskiego narodu wybranego z Egiptu 'do Ziemi Obiecanej. Nie jest to jednak ani wędrówka, ani Ziemia Obiecana. Na życzenie struktur europejskich doprowadza się naszą gospodarkę do ruiny. Chcą nas traktować nie jako partnerów, lecz w sposób protekcjonalny. Chcą, ażeby Polska przyszła do nich na kolanach. A my mamy się hartować, uczyć. Ale o tym się nie mówi. Będąc przed laty z ramienia Senatu w Radzie Europy w Strasburgu, miałem okazję przyglądać, się reakcji na to, co uchwalała UE. Grecja, Portugalia czy Dania brały po kilka ustaw, my zawsze – wszystko. Naiwność nuworyszy.

Polska jest, jak to mówił Stefan Kisielewski, obrotowym pomostem. Bez współdziałania z nami trudno będzie Zachodowi cokolwiek osiągnąć na Wschodzie. Nie tylko nam zależy na UE, ale również Unii powinno zależeć na nas.

Natomiast autorytety? Kiedyś autorytetem dla jednych był Piłsudski, dla innych Dmowski, Korfanty czy Witos. Dziś Prymasa Tysiąclecia już nie ma, a jego następcę Prymasa Józefa Glempa próbuje się postponować w mediach lewicowych i liberalnych. Niszczy się także autorytet Ojca Świętego Jana Pawła II. Nie mamy innego wyjścia, musimy przeciwstawić się takim praktykom – wszyscy razem. Musimy zacząć myśleć kategoriami polskiej racji stanu.

Dziękuję za rozmowę
Ryszard Surmacz