„Nasz Dziennik” nr 45, 21-22 marca 1988
Będziemy bronić Krzyża
Z WYWIADÓW
Rozmowa z prof. Ryszardem Benderem – wykładowcą historii na KUL i prezesem KIK w Lublinie
Niektóre środowiska żądają usunięcia krzyża stojącego na tzw. Żwirowisku, 40 m od oświęcimskiego obozu. Czy mógłby Pan przybliżyć okoliczności sprawy?
– Usunięcia krzyża z Oświęcimia oficjalnie żądają środowiska ateistyczne i niektóre żydowskie, które w Polsce są bardzo hałaśliwe. Prym wiodą Stanisław Krajewski – wnuk założyciela Komunistycznej Partii Polski, Adolfa Warskiego i Konstanty Gebert – wnuk działacza komunistycznej partii w USA. Kilka tygodni temu, w wywiadzie dla tygodnika „La Croix”, pełnomocnik rządu ds. kontaktów z diasporą żydowską, minister Krzysztof Śliwiński obiecał, w niedługim czasie, usunięcie oświęcimskiego krzyża. Gdy w prasie pojawiły się kłamliwe twierdzenia o zgodzie biskupa ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, a nawet Stolicy Apostolskiej na usunięcie krzyża, wtedy poprosiłem, w liście otwartym biskupa Tadeusza Rakoczego o zdementowanie tych insynuacji. Po kilku dniach uczynił to Sekretarz Generalny Episkopatu Polski. Niestety, nasiliły się żądania usunięcia krzyża ze Żwirowiska lub zastąpienia go małym pomnikiem z wyrysowanym znakiem krzyża. Zdecydowani przeciwnicy oświęcimskiego krzyża twierdzą, że mogą rozważyć ewentualną możliwość zastąpienia go pomnikiem, ale muszą to wcześniej zaakceptować. Uparto się, by usunąć krzyż upamiętniający wizytę Ojca Świętego, który najwięcej zrobił dla pojednania i jako pierwszy przekroczył próg synagogi.
Zupełnie inne stanowisko prezentuje, będący narodowości żydowskiej, członek Rady Oświęcimskiej, profesor Oxfordu Jonathan Webber. Jego zdaniem członkowie Rady zabiegali o zachowanie symboli religijnych w obozie, miejscu wspólnej zagłady osób kilkudziesięciu narodowości. Profesor Webber powiedział wyraźnie, że usunięcie krzyża ze Żwirowni nie rozwiąże żadnego konfliktu. Nie zbuduje pojednania, a będzie iluzorycznym zwycięstwem jednej ze stron.
Co stało się z krzyżami w Brzezince?
– Sytuacja jest skomplikowana, gdyż krzyże z Brzezinki usunięto za zgodą minister kultury Jolanty Wnuk-Nazarowej. Profesor Webber pytany, kto podjął taką decyzję, odpowiedział, że zrobił to prezydent Rady Oświęcimskiej, senator Władysław Bartoszewski.
W 1993 r. usunięto Siostry Karmelitanki z ich klasztoru, w ub.r. potajemnie uczyniono to z krzyżami z obozu w Brzezince. Teraz dokonywany jest zamach na krzyż w pobliżu oświęcimskiego obozu. Układa się to w pewną całość. Senator Bartoszewski powinien na forum parlamentu wyjaśnić dlaczego, bez uzgodnienia z Radą Oświęcimską, doprowadził do cichego, pod osłoną nocy, usunięcia krzyży z Brzezinki, l dlaczego, po podjęciu decyzji, trzymał ją tak długo w tajemnicy. Minister Wnuk-Nazarowa za akceptację działań powinna stanąć przed Trybunałem Stanu, a minister Śliwiński powinien zostać odwołany. Pewni ludzie chcą dyktować warunki, które nie są do przyjęcia. Nie możemy pozwalać na naruszanie naszej duchowej i terytorialnej suwerenności.
Zaangażował się Pan bardzo mocno w obronę krzyża. Dlaczego sprawa ta jest tak ważna?
– Nasza państwowość i tożsamość narodowa, począwszy od czasów Mieszka l, nierozerwalnie związana jest z krzyżem. Krzyż jest nieodłącznym elementem naszych narodowych dziejów oraz walk o niepodległość. Ci ludzie, którzy żądają jego usunięcia mają przeszłość komunistyczną, ateistyczną. Istnieje niebezpieczeństwo, że zapragną zlikwidować krzyże w innych publicznych miejscach. Może nawet zażądają usunięcia krzyży ze świątyń katolickich, gdyż już wszystkiego można się spodziewać. Dlatego powinna nastąpić zdecydowana reakcja rządu i parlamentu.
Pojawiły się głosy, że podjęte w obronie działania są „ideologizacją krzyża”. Zgadza się Pan z tą opinią?
– Zdecydowanie nie. Krzyż jest znakiem naszej tożsamości chrześcijańskiej, ale i narodowej. Przypomnę słowa naszego, wielkiego poety: „Pod znakiem krzyża, tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską, a Polak Polakiem”.
Ojciec Święty podczas ubiegłorocznej pielgrzymki powiedział: „Brońcie Krzyża”. Jak należy rozumieć te słowa?
– Dosłownie. Jan Paweł II, patrząc na Giewont, widział duży krzyż i wołał: „Brońcie krzyża”. Dla chrześcijan krzyż i jego obrona jest sprawą najważniejszą. Tylko w jedności z Następcą św. Piotra jest się prawdziwym katolikiem. Dopóki Ojciec Święty nie powie, że nie mamy racji, tak długo musimy słuchać Jego wołania, wypowiedzianego w Zakopanem.
Zapewne „ulepszacze” Polski i naszych postaw powiedzą: oszołomy, fanatycy…
– Oszołomstwo i fanatyzm jest raczej z tamtej strony. Nie chcemy być poletkiem doświadczalnym dla światowych kręgów ateistycznych. Czy Pana zdaniem, środowiska katolików „otwartych”, którym często brakuje intelektualnej rzetelności, włączą się w tę obronę, czy raczej powiedzą: my wiemy lepiej niż ci „integryści”?
– Sadze, że wszyscy bylibyśmy bardzo radzi, gdyby się włączyli, ale mam wątpliwości. W tych środowiskach przeważają osoby, które bądź przepoczwarzyły się z postaw wrogich Kościołowi, bądź są przesiąknięci indyferentnym liberalizmem. Pragną raczej, byśmy ich wzorem, stali się katolikami „letnimi”. Oby się jednak ocknęli. Wiele środowisk i organizacji zaangażowało się w obronę krzyża. W jaki sposób poszczególne osoby mogą poprzeć tę inicjatywę?
– Na szczęście nastąpiło poruszenie. Przy oświęcimskim krzyżu trwają dyżury z obawy przed potajemnym usunięciem.
Uważam, że obecnie należy słać apele, żądania, petycje, zbierać podpisy i uczestniczyć w zebraniach. A przede wszystkim, na wzór Kręgu Przyjaciół Prymasa Tysiąclecia: organizować i uczestniczyć w Mszach św., w intencji poszanowania krzyża, które już rozpoczęły się w Warszawie, o czym informuje „Nasz Dziennik”. Powinniśmy zrobić szeroką akcję, zwłaszcza modlitewną. Trzeba wspomóc Kościół hierarchiczny, aby nie został osamotniony. Sugeruje się, że Kościół zaakceptował usunięcie oświęcimskiego krzyża, a w rzeczywistości tego nie zrobił. Jest to wręcz komunistyczna propaganda.
Rozmawiała Sylwia Giermaz