„Nasza Polska” nr 35, 30 sierpnia 2000
PRL WCIĄŻ OBOWIĄZUJE
Z PUBLIKACJI
Sejmik Lubelski wspiera przypuszczalnego mordercę Grzegorza Przemyka
PRL WCIĄŻ OBOWIĄZUJE
z prof. Ryszardem Benderem, radnym Sejmiku Województwa Lubelskiego, rozmawia Mieczysław Ryba
– Okazuje się, że przypuszczalny sprawca zakatowania na śmierć w dniu 12 maja 1983 r. w Komisariacie Milicji Obywatelskiej na Starym Mieście w Warszawie Grzegorza Przemyka pozostaje czynny zawodowo, pracuje w policji w Biłgoraju, w woj. lubelskim. Czy to normalne?
– Oczywiście funkcji policyjnej takiemu osobnikowi, nawet poza Warszawą, nie powinno się powierzać. Nie musi starszy sierżant Ireneusz Kościuk, były ZOMO-wiec, być obecnie policjantem, posiadać nadal znaczącą pozycję w aparacie państwowym. Przecież to nic innego jak podtrzymywanie dawnego systemu komunistycznego po dzień dzisiejszy. Fakt zatrudniania Ireneusza Kościuka w Powiatowej Komendzie Policji w Biłgoraju, opiekowania się nim, co prawda z dala od Warszawy, gdzie zatrzymał on i doprowadził do katowni milicyjnej Grzegorza Przemyka, uznać trzeba za wysoce naganne. Taki zbir nie może pozostawać w szeregach polskiej policji.
– Obecnie znaczny wpływ na działalność policji posiada samorząd lokalny. W sprawie zasadności zatrudnienia Ireneusza Kościuka w Powiatowej Komendzie Policji w Biłgoraju mógłby wypowiedzieć się Sejmik Lubelski.
– Naturalnie, że mógłby rozpatrzyć tę sprawę Sejmik Województwa Lubelskiego. Większość jednak radnych, zarówno z SLD, PSL, Unii Wolności, jak również AWS, nie dostrzegło takiej potrzeby.
– Czyżby również radni AWS i Unii Wolności uważali za zasadne, zatrudnianie byłego ZOMO-wca w Powiatowej Komendzie Policji w Biłgoraju, akceptowali ten fakt?
– Niestety tak. W dniu 14 lipca br., w czasie XXII sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego zaproponowałem wprowadzenie do porządku obrad punktu: Rozpatrzenia sprawy Ireneusza Kościuka, byłego ZOMO-wca, policjanta Powiatowej komendy Policji w Biłgoraju, przypuszczalnego mordercy Grzegorza Przemyka. Zdziwiłem się niepomiernie, że za moim wnioskiem głosowało wraz ze mną, zaledwie 4 radnych AWS, mimo że ten klub liczy 19 radnych i większość z nich była obecna. Przeciw głosowało 29 członków Sejmiku, 8 wstrzymało się od głosu. Powyższy fakt wskazuje, że znieczulica moralna opanowała nie tylko sądy, które ciągle nie mogą zadecydować o winie ZOMO-wca Ireneusza Kościuka. Sądowe zawiłości, z trudem, można uznać za zrozumiałe. W sądach RP od epoki tzw. dyktatury proletariatu niewiele się zmieniło. W wielu składach sadzących przeważają ludzie z PZPR. Ich „obiektywizmu” doświadczyłem w procesie wytoczonym mi przez Jerzego Urbana, za nazwanie go Goebbelsem stanu wojennego. Proces ciągnie się już siedem lat, a kolejne składy sędziowskie orzekają naruszenie przeze mnie czci Jerzego Urbana. Decyzji natomiast Sejmiku Województwa Lubelskiego z 14 lipca br., by nie włączać do porządku obrad sprawy Ireneusza Kościuka – czynnego i obecnie, wiele lat po stanie wojennym w Komendzie Powiatowej Policji w Biłgoraju – zupełnie nie rozumiem. Trudno to będzie zrozumieć wielu Polakom, nie tylko mieszkańcom Lublina i województwa lubelskiego, ale całej Polsce.