„Nasza Polska” nr 12, 22 marca 2000
Jak Zoll w „Gościu” zagościł
Z PUBLIKACJI
Tygodnik „Gość Niedzielny”, organ Górnośląskiej (katowickiej) Kurii Metropolitalnej, współzawodniczy już od dawna z „Tygodnikiem Powszechnym” w zawziętej katolewicowej indoktrynacji, odnosząc w tej swoiste i konkurencji coraz większe „sukcesy”. Nie tylko szokuje polskich katolików natarczywą propagandą UP (patrz dodatek z 30.01. pt. Kościół, Polska a Unia Europejska), ale w swej miesięcznej, osobnej edycji pt. Azymut, opublikował wezwanie do nagonki na prof. Ryszarda Bendera, które wygenerował krakowski „autorytet intelektualny” z ramienia UW prof. Andrzej Zoll. Skądinąd p. Zoll powinien się najpierw wytłumaczyć z fatalnego kodeksu karnego, jaki nam przyrządził i który teraz trzeba zmienić – aby było dowcipniej, ma to właśnie zrobić on sam – już sobie wyobrażam, jak te „zmiany” będą wyglądać…
Pan Zoll wystąpił w Azymucie i jako „ostrzegający” przed faszyzmem w Polsce: uhonorował na wstępie atakującego Kościół za niepotępienie Haidera, skrajnego liberała i filosemitę, jednego z inicjatorów oświęcimskich awantur – o. S. Musiała SJ. Głównym wszak celem Zolla było złożenie typowego „donosu” na prof. Bendera i Radio Maryja za rzekome budowanie zaplecza dla haideryzmu (!). Według agresywnego, krakowskiego profesora postawa profesora Bendera jednoznacznie kwalifikuje go do grona haiderowców i im podobnych, zdaniem Zolla, władze KUL-u powinny „zareagować”:
na katolickiej uczelni nie powinno być miejsca dla takich osób (!). Kościół zaś powinien się wziąć za Radio Maryja…
Zoll powołuje się na „naukę Kościoła, europejską kulturę” itp. itd. Tymczasem, pomijając już kwestię, jakim to sam jest katolikiem i reprezentantem „kultury”, występuje w „Gościu” w roli zwykłego totalitarnego agitatora, odznaczającego się przy tym wyjątkowym tupetem. Jego zgoła nieprofesorskie zacietrzewienie wywodzi się przy tym z absolutnie nieeuropejskiej antykultury, właściwej środowiskom politycznym, dążącym do narzucenia wszystkim wokół swojej ideologii. Tu nie Jorg Haider, ale po prostu Józef Stalin i Adolf Hitler kłaniają się takim wywodom w pas.
Niestety, Katolicki Uniwersytet Lubelski zamiast zająć zgodne z tradycją uniwersytecką stanowisko w obronie wolności myśli i słowa, skompromitował się całkowicie, dając dowód braku odwagi i niezależności: rektor i senat podjęli decyzję o skierowaniu „sprawy” prof.. Bendera do komisji dyscyplinarnej. Podobno o takim postanowieniu zadecydowały obawy o ewentualne ograniczenie środków finansowych dla uczelni – ciekawe, przez kogo? Podporządkowane udecji państwo? Jakieś „centroprawicowe” instytucje? A tak, to może i na pomoc jakiejś „Fundacji Batorego” czy innej podobnej się zasłuży…
Przez lata wspierałem z moich skromnych zarobków KUL, jak mogłem. Zapewniam ks. Rektora, że po tym wszystkim straciłem zupełnie do tego ochotę; nikogo też nie będę do jakiejkolwiek ofiarności w tym kierunku zachęcał – wprost przeciwnie. Jeżeli uniwersytet, w dodatku nazywany katolickim, tak się zachowuje, niech, jego władze zdadzą sobie sprawę, że przekreślają nie tylko swoje dobre imię, ale i autorytet szkoły, w imieniu której podejmują haniebne decyzje.
ZBIGNIEW ŻMIGRODZKI