„Nasz Dziennik” nr 25, 31 stycznia 2000
Łgarstwa „Gazety Wyborczej”

Z PUBLIKACJI

Stosując zasadę Goebbelsa: kłam, kłam, a coś z tego zostanie, „Gazeta Wyborcza” i bliskie jej ideowo media wypaczają bez ustanku moja wypowiedz, którą wraz z dr. Peterem Rainą miałem w Radiu Maryja 13 styczniu br. Obaj stanęliśmy w obronie prześladowanego administracyjnie i sądownie dr. Dariusza Ratajczaka, skazanego za tzw. kłamstwo oświęcimskie. Zapis ustawy o „kłamstwie oświęcimskim” ma prawnie chronić oficjalną wersję dotyczącą obozów niemieckich w Polsce, w szczególności KL Auschwitz i KL Birkenau, akceptowaną przez środowiska żydowskie. Jej podważanie, obecnie również w Polsce grozi konsekwencjami sądowymi.

Nieszczęsna ustawa o „kłamstwie oświęcimskim” zabrania posiadania odmiennego od dozwolonego prawem zdania o tym, co działo się w niemieckich Konzentrazionslager (m.in. KL Auschwitz, KL Birkenau, KL Majdanek), w których ginęli od niewolniczej pracy i w komorach gazowych nie tylko Żydzi, ale też i Polacy, Cyganie, więźniowie z ponad 50 krajów świata. Poprzez ustawę o tzw. kłamstwie oświęcimskim fundamentaliści żydowscy pragną dla swego holokaustu przywłaszczyć przede wszystkim KL Auschwitz i KL Birkenau, a przecież miał miejsce w tym i innych obozach również holokaust Polaków. W cieniu pozostawiają oni Vernichtungslager (obozy zagłady) w Treblince, Bełżcu, Sobiborze, gdzie ginęli prawie wyłącznie Żydzi. Z trudem można dociec dlaczego ci fundamentaliści żydowscy przemilczają fakt, iż w VL Treblinka, VL Bełżec, VL Sobibór Żydzi byli mordowani z miejsca, a wycieńczająca praca była czymś chwilowym.

W KL Birkenau i KL Auschwitz ginęli również Polacy. Polacy występują więc o chrześcijańskie symbole, o krzyże. Każdy Polak morderczą pracą doprowadzony tam do śmierci bądź zagazowany ma naturalne prawo do symbolicznego przynajmniej grobu, z krzyżem, znakiem Męki Chrystusowej. O to powinniśmy się upominać wszyscy i stale. Tego domagać się powinna oczywiście też Rada Oświęcimka i jej przewodniczący Władysław Bartoszewski. Powtórzymy za poetą: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska będzie Polską, a Polak Polakiem”.

Fakt, że wraz z dr. Peterem Rainą wziąłem w obronę dr. Dariusza Ratajczaka, prześladowanego administracyjnie i sądownie za tzw. kłamstwo oświęcimskie, zbulwersował dogłębnie pałających zażartym antypolonizmem fundamentalistów żydowskich i ich popleczników w Polsce oraz w Ameryce. Ani jedno słowo oburzenia z ich strony nie padło względem Jerzego Giedroycia z paryskiej „Kultury”. A w numerze 128 „Zeszytów Historycznych” z 1999 r., które Jerzy Giedroyć wydaje w Paryżu, opublikował Jerzy Stadnicki tekst Pt.: „Mój pamięciowy obraz Oświęcimia” i przekazał w nim trudne do uwierzenia relacje. To on na łamach Giedroyciowego pisma stwierdził, że chleb otrzymywany, w KL Birkenau smakował mu bardziej, niż przysyłany w paczkach z domu. Dodaje, że tylko raz uderzony był przez Niemca. Stwierdza na koniec, że „W oświęcimskiej centrali warunki były, jak wszystko tam, lepsze”. Te przedziwne słowa, wyłącznie cytaty podane przeze mnie w audycji, „Gazeta Wyborcza” przypisała kłamliwie mi nie wspominając, że pochodzą z publikacji zamieszczonej w „Zeszytach Historycznych ” Jerzego Giedroycia.

Proszę więc o niedawanie wiary tym prasowym, radiowym i telewizyjnym łgarstwom, złośliwie mi przypisywanym. Ze swej strony proponuję „Gazecie Wyborczej” zajęcie się analizą przyczyn, które sprawiły, że Jerzy Giedroyć z paryskiej „Kultury” opublikował w „Zeszytach Historycznych” nieprawdopodobne relacje Jerzego Stadnickiego. Ja miałem obowiązek ten przedziwny tekst ujawnić, udostępnić słuchaczom Radia Maryja. Niech „Gazeta Wyborcza” i jej podobne media prowadzą polemikę z Jerzym Giedroyciem, nie ze mną. Wiem, że tego nie uczynią, gdyż jest to ich człowiek postępu. Swoją drogą, należałoby dociec, gwoli prawdy dlaczego Jerzy Giedroyć tak postąpił i opublikował tekst Jerzego Stadnickiego „Mój pamięciowy obraz Oświęcimia” Cui bono…?

Prof. dr hab. Ryszard Bender