„Nasz Dziennik” nr 24, 29 – 30 stycznia 2000
Nocny samosąd

Z PUBLIKACJI

Rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu stała się okazją nie tylko do przypomnienia tego wydarzenia. Dla części mediów była to okazja do dokopania ludziom, którzy mają odwagę wypowiadać poglądy nie kwestionujące faktów, ale godzące w taką ich interpretację, która ma coraz więcej wspólnego z poprawnością polityczną. W wieczornych wiadomościach TVN relację z obchodów w Oświęcimiu okraszono komentarzem piętnującym profesora Ryszarda Bendera i doktora Dariusza Ratajczaka jako tych, którzy ośmielili się kwestionować istnienie holokaustu. Dowodem na to maja być publikacje doktora Ratajczaka i wypowiedzi profesora Bendera w audycji w Radiu Maryja. Jeżeli dziennikarz TVN tak potraktował ten problem, to dał podstawę do trzech stwierdzeń. Po pierwsze, nie czytał prac doktora Ratajczaka, po drugie, nie słuchał audycji w Radiu Maryja i po trzecie, prawdopodobnie całą wiedzę o tej sprawie zaczerpnął z komentarzy „Gazety Wyborczej”. Co prawda, nie udało mu się w ten sposób dowieść ani wiedzy, ani rzetelności, ale za to był w zupełności po linii i na bazie. Wszak „Gazeta Wyborcza” to magister elegantiarum poprawności politycznej w Polsce.

Z kolei w nocnym Monitorze Wiadomości telewizyjnej „Jedynki” dziennikarka rozmawiająca z profesorem Władysławem Bartoszewskim wyraziła zaniepokojenie faktem, że to w katolickim radiu jakoby kwestionuje się holokaust. Dla podparcia swojej tezy zacytowała wypowiedź księdza profesora Michała Czajkowskiego. Profesor Bartoszewski ochoczo podchwycił temat i jakby dla dobicia obrazoburczych naukowców powołał się na autorytet arcybiskupa Józefa Życińskiego. Chodziło chyba o to, by potępieniu profesora Bendera i doktora Ratajczaka nadał wymiar teologiczny. Obrazu dopełnia wypowiedź byłego dyrektora Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu profesora Witolda Kuleszy, który powiedział mniej więcej, że pamięć o holokauście trzeba chronić prawem. Trudno jednoznacznie powiedzieć, o co chodziło profesorowi Kuleszy, ale na wszelki wypadek panowie Bender i Ratajczak powinni mieć stale przy sobie bieliznę na zmianę i szczoteczkę do zębów.

No cóż, ciekawych czasów doczekaliśmy. Oto na podstawie wypowiedzi wyjętych z kontekstu odbył się nie tyle sąd, co samosąd nad profesorem Benderem i doktorem Ratajczakiem. Wysoki trybunał ulokowany jest w „Gazecie Wyborczej”, a jego wyroki mają moc natychmiastowej wykonalności. Karnie podporządkowują się im nawet ludzie, których powołaniem i zawodem jest poszukiwanie i obrona prawdy. Być może wiedzą oni lepiej, że nikt nie ujdzie karzącej ręce poprawności politycznej.

Andrzej Szlęzak