„Nasz Dziennik” nr 100, 28 kwietnia 2000
„Ambasady” w Brukseli

Z PUBLIKACJI

W Polsce znikają województwa, pojawiają się regiony

„Ambasady” w Brukseli

Jest rzeczą powszechnie wiadomą, potwierdzoną przez enuncjacje także prasy zachodniej, że reforma administracyjna w Polsce przeprowadzona została na życzenie Niemiec i instytucji Unii Europejskiej.

Niemcy od wczesnego średniowiecza do dziś pozostają nie w pełni zjednoczone. Ich landy mają dużą samodzielność państwową, wynikającą z historycznych uwarunkowań. Regionalizacja struktur Unii Europejskiej to dla Niemiec olbrzymie ułatwienie dla integracji między ich landami i tworzonymi w Europie Środkowej i w Polsce regionami. Oczywiście, zapewnia Niemcom supremację w strukturach regionalnych Unii Europejskiej. Niemcy więc preferują w UE regiony i ich najrozmaitsze związki. Regiony osłabiają unitarny charakter państw członkowskich Unii, ułatwiają wywieranie na nie oddolnych nacisków instytucji i urzędów europejskich. W ten sposób instytucje te podporządkowują regiony, a poprzez nie w znacznej mierze państwa członkowskie organom Unii Europejskiej. Tym samym regiony ułatwiają różnym strukturom Unii coraz głębsze ograniczanie suwerenności narodowej poszczególnych państw. Są doskonałym narzędziem do realizacji tego celu.

W Polsce, mimo nacisków przekazywanych z Berlina i Brukseli, nie udało się w ramach reformy administracyjnej doprowadzić do pełnej landyzacji kraju. Zostały utrzymane województwa i urzędy wojewodów, powiązane strukturalnie i organizacyjnie ze stolicą państwa, Warszawą. Osłabiono je jednak ogromnymi kompetencjami przyznanymi Urzędom Marszałkowskim i Sejmikom Wojewódzkim, miejscowym miniparlamentom. Urzędy Marszałkowskie uzyskały ustawowe prawo nawiązywania kontaktów międzynarodowych, w szczególności z instytucjami Unii Europejskiej, nawet bez kontroli ministra spraw wewnętrznych. Zapis ten jest wprowadzany w życie, na szczęście w ograniczonym zakresie. Dokonuje się to jednak w sposób specyficzny, eksponujący regiony, a nie województwa.

Takie zjawisko miało miejsce ostatnio w odniesieniu od regionów lubelskiego i podlaskiego. To właśnie ich, a nie województw lubelskiego oraz podlaskiego, dotyczyła ostatnia decyzja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, umożliwiająca kontakty międzynarodowe z instytucjami Unii Europejskiej. Urząd Marszałkowski w Lublinie, będący we władaniu koalicji SLD-PSL, powołał w ubiegłym roku w Brukseli oficjalne przedstawicielstwo, swoistą „ambasadę”. W czerwcu 1999 r., w porozumieniu z Urzędem Marszałkowskim w Białymstoku, którym kieruje Sławomir Zgrzywa z AWS, SLD-PSL-AWS podjęty decyzję o wspólnym przedstawicielstwie w Brukseli województw lubelskiego i podlaskiego, jako filii zagranicznej obu Urzędów Marszałkowskich. Alarmowałem wówczas na łamach „Naszego Dziennika”, „Głosu” i Radia Maryja, że utworzenie filii jest sprzeczne z Konstytucją RP, w szczególności z jej artykułem 90. Narusza to bowiem suwerenność Polski, jak też suwerenność Belgii. Nic nie pomogło. W budżecie województwa lubelskiego uchwalono na „ambasadę”, filię Urzędu Marszałkowskiego w Brukseli, sumę 242 tysięcy złotych.

Zmianę, niestety, jedynie werbalną, przyniosła dopiero decyzja ministra spraw zagranicznych z 7 lutego 2000 r. o Minister Bronisław Geremek wyraził zgodę na podjęcie przez Sejmik Województwa Lubelskiego uchwały w sprawie utworzenia Biura Informacyjnego Regionów Lubelskiego i Podlaskiego w Brukseli. Najprawdopodobniej minister Geremek mechanicznie podpisał błędny tekst przedłożony mu zapewne przez któregoś z urzędników. W Polsce jak dotąd, dzięki Bogu, nie istnieją regiony, lecz województwa. Za absurdalną więc należy uznać zgodę MSZ na utworzenie w Brukseli przez Urzędy Marszałkowskie województw lubelskiego i podlaskiego: Biura Informacyjnego Regionów Lubelskiego i Podlaskiego. Można co najwyżej, jeśli taka jest już wola MSZ, utworzyć w Brukseli Biura Informacyjne Województw Lubelskiego i Podlaskiego. Zmiana nazwy, wprowadzenie określenia regiony jest nieprawne i nielegalne, mimo że decyzję podpisał minister spraw zagranicznych.

Ulegając urokowi i potędze władzy stołecznej, w czasie sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego 17 marca br. wicemarszałek Sejmiku Lubelskiego tow. Krzysztof Szydłowski z SLD wraz z przewodniczącym Sejmiku tow. Markiem Tęczą, również z SLD, dosłownie kpiąc z zastrzeżeń radnego Sejmiku, senatora Jerzego Masłowskiego, jak również moich, rekomendował radnym powołanie w Brukseli Biura Informacyjnego Regionów Lubelskiego i Podlaskiego. Sejmik, większością głosów koalicji SLD-PSL, podjął aprobującą uchwałę. Absurd zupełny! Czy zareaguje m.in. Bronisław Geremek? Zobaczymy. A może uzna on decyzję Sejmiku Lubelskiego za pierwszy krok ku przyspieszeniu regionalizacji Polski?

Apeluję więc do polskiego MSZ, do ministra Bronisława Geremka, by dokonał korekty w piśmie nadesłanym do Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, datowanym 7.02.2000 r., którego tekst publikuję. O ile minister tego nie uczyni, mam nadzieję, ze znajdzie się poseł w Sejmie RP, który złoży interpelację do prezesa Rady Ministrów, by anulował sprzeczną z Konstytucją i z Ustawą o reformie administracyjnej decyzję ministra Bronisława Geremka, kreującą Biuro Informacyjne Regionów Lubelskiego i Podlaskiego w Brukseli.

prof. Ryszard Bender