„Głos” nr 20, 30 stycznia – 1 lutego 1998
Kwaśniewski kontra Piotrowski

Z PUBLIKACJI

Prasa doniosła, iż na życzenie Jerzego Jedlickiego, przedstawiciela rady Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”, wcześniej czynnego w komunistycznej PZPR, zlecił Pan Premier wiceministrowi sprawiedliwości Januszowi Niedzieli, „aby sprawy nie były rozmydlane”, by tygodników „Nasza Polska” i „Myśl Polska” nie kolportowały kioski „Ruchu”.

Panie Premierze! Na krok taki nic zdobył się przed wojną premier ostatniego rządu Sławoj Felicjan Składkowski. Naciskany przez bliskie mu kręgi wolnomularskie i wolnomyślicielskie, w przeciwieństwie do Pana, nie tylko że nie przekazał administracyjnego polecenia wstrzymania kolportażu pism o orientacji narodowej i katolickiej, ale apelował wprost do „Ruchu”, by kolportażu nie wstrzymywał. Oczywiście „Ruch” związany przed wojną ze środowiskami lewicowymi, z lewicowym Związkiem Zawodowym Kolejarzy, czynił swoje. Odmawiał „Ruch” kolportażu bądź go utrudniał, pism najpierw narodowych, nie tylko takich jak „Falanga”, „ABC”, ale również „Prosto z mostu” – pisma jakże znaczącego w polskim życiu literackim i społecznym międzywojnia. Później „Ruch” objął swym ostracyzmem pisma Chrześcijańskiej Demokracji, m.in. „Odnowę”, „Polonię”, „Zwrot”. W końcu przyszła kolej na periodyki kościelne, diecezjalne i zakonne. Szczególne restrykcje spadły ze strony „Ruchu” na „Mały Dziennik” i „Rycerza Niepokalanej” o. Maksymiliana Kolbe. „Ruch” nie tylko, że sam wzbraniał się przed kolportażem tych pism, ale występował również do sądów i władz administracyjnych o zakaz rozpowszechniania czasopism o. Maksymiliana Kolbe. Domagał się „Ruch” nawet zakazu rozpowszechniania „Małego Dziennika” i „Rycerza Niepokalanej” przez własny kolportaż OO. Franciszkanów, kolportaż rowerowy. Podobne trudności z rozprowadzaniem czasopism czynił „Ruch” również wobec większości pism religijnych, kościelnych. Najbardziej drastyczne były ograniczenia ze strony „Ruchu” wprowadzone w diecezjach: łomżyńskiej, podlaskiej, częstochowskiej, łuckiej, kieleckiej. Nawet jezuicki „Posłaniec Serca Jezusowego” był dla „Ruchu” trudny do zaakceptowania w kolportażu.

Panie Premierze! Czy Pan zdaje sobie sprawę, że Pańska decyzja przekazana wiceministrowi Januszowi Niedzieli, narusza konstytucyjną wolność prasy, że daje ona początek powrotowi cenzury, zniesionej przed dziesięciu laty? Drży Pan Premier przed roszczeniami fasadowego, nie znanego szerszej opinii publicznej Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”. Stowarzyszenie to powinno przyjąć raczej nazwę „Zamknięta Rzeczpospolita”, otwarta wyłącznic dla tzw. wolnej, czyli libertyńskiej myśli, dalekiej od odczuć Narodu.

Niech Pan Premier postępuje tak dalej, a niebawem znikną z kiosków „Ruchu” nie tylko „Nasza Polska” i „Myśl Polska”. Szybko przyjdzie kolej na wyeliminowanie z kolportażu „Ruchu” innych pism narodowych: „Głosu”, „Gazety Polskiej” „Naszego Dziennika”, a także pism religijnych: „Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego” oraz diecezjalnych czasopism kościelnych, nawet kto wie, czy zakaz „Ruchu” nie obejmie w przyszłości „Gościa Niedzielnego”, mimo że aktualnie ten ostatni tygodnik zdaje się być bliski nurtowi liberalnemu w Polsce. Tak się stanie, jeśli administracyjne decyzje rządu ograniczać zaczną wolność rozprowadzania prasy w Polsce.

Panie Premierze! Czy z Pańskim nazwiskiem, szefa „Solidarnościowego” rządu, musi wiązać się powrót do limitowania tytułów prasy w Polsce, dzielenia jej na poprawną ideowo i politycznie oraz nie uzyskującą takiej oceny? To było by brzydkie, bolesne, szkodliwe dla Polski.

Prof. dr hab. Ryszard Bender