„Nasz Dziennik” nr 67, 20 – 21 marca 1999
Separatyzm dzielnicowy w Lubelskiem

Z PUBLIKACJI

MYŚL JEST BRONIĄ
Separatyzm dzielnicowy w Lubelskiem

Dotarł on tutaj, mimo że uwagę opinii publicznej przykuwa jak dotąd głównie Opole, gdzie kreuje się tzw. mniejszość niemiecką, która, a raczej jej liderzy często wywodzący się z komunistycznej PZPR, podsyca separatyzm dzielnicowy. W szkołach propaguje się naukę języka niemieckiego jako ojczystego, domowego, chociaż rzeczywistość jest inna. Język niemiecki nie jest odbierany tam jako ojczysty, nawet w Gogolinie. Zaznacza to znany badacz literatury i historii Śląska, prof. Franciszek Marek, Ślązak, zamieszkały w Gogolinie. W Opolskiem, jak relacjonują media, coraz powszechniej powiewają lokalne żółto-niebieskie flagi, a biało-czerwona odchodzi w cień.

Wszystko to się dzieje w następstwie głosowania w Sejmie które się odbyło 5 czerwca 1998 r. Wtedy, głosami większości posłów AWS, odrzucono poprawki Senatu RP. Zmierzały one do ratowania Polski przed wprowadzeniem przez województwa-regiony, powstałe w następstwie nowego podziału administracyjnego kraju, odrębności strukturalnej. Odrębność ta dała województwom możliwość prowadzenia własnej, partykularnej polityki zagranicznej. Z możliwości tej województwa już korzystają.

Statuty uchwalone przez szereg sejmików, oprócz ustanowienia herbów województw, przewidują dla nich również flagi i hymny. Niebawem w wielu województwach nie tylko flaga biało-czerwona zejdzie na plan dalszy, ale również nie wykluczone, że częściej niż Mazurek Dąbrowskiego rozbrzmiewać będą regionalne hymny, ułożone przez miejscowych wierszokletów. My zaś zobowiązani zostaniemy do słuchania tych hymnów na baczność Kiedyś Józef Stalin odrzucił propozycję Bieruta, gdy ten proponował zmianę hymnu polskiego. Powiedział wtedy: „Niet, niet, Mazurek Dombroskogo charoszaja pieśń”. Natomiast my teraz dobrowolnie się na to zgadzamy.

Na szczęście w Sejmiku Województwa Lubelskiego zyskał aprobatę mój wniosek, ażeby z projektu statutu usunąć wzmiankę, że Lubelskie będzie miało swój hymn. Pozostała flaga. Jaką flagę dla województwa lubelskiego ustalą radni – trudno przewidzieć. Zależeć to będzie od decyzji koalicji SLD-PSL, która w sejmiku lubelskim ma większość. Oby nie ustanowiono żadnej flagi.

Na szczęście nie przeszedł pomysł jednego z radnych, by w sejmiku posiedzenie odbywało się jak Sejmie: pierwsze, drugie i trzecie czytanie projektów podejmowanych uchwał. Protestowałem. Nie zgodzono się również na utworzenie w sejmiku odrębnej Komisji Zagranicznej. Pozostała Komisja Rozwoju Gospodarczego, Promocji i Współpracy Zagranicznej.

Komisja jednak, jak dotąd, nie oprotestowała cudacznego pomysłu Urzędu Marszałkowskiego – nawiązania bezpośrednich, omijających Ministerstwo Spraw Zagranicznych quasi-dyplomatycznych kontaktów z organami Unii Europejskiej w Brukseli. Opłacać ma je Sejmik. W tym celu, dla jednoosobowego przedstawicielstwa Lubelszczyzny, przewidziano w projekcie tegorocznego budżetu sumę 240 tyś. zł. Z debaty w Komisji Rozwoju Gospodarczego, Promocji i Współpracy Zagranicznej wiadomo, że koszty przedstawicielstwa Urzędu Marszałkowskiego woj. lubelskiego w Brukseli będą wyższe, wyniosą one 40 tyś. zł miesięcznie, czyli około 500 tyś. zł rocznie. Ostatecznie nie o same pieniądze chodzi, wydawane niepotrzebnie dla osoby skierowanej z województwa lubelskiego do Brukseli. One też są istotne, gdy brakuje sejmikowi środków finansowych na inne ważne cele. Nie są też najgroźniejsze ambicje Urzędu Marszałkowskiego, który chce, by Lubelskie miało swego „ambasadora” w Brukseli. Niebezpieczeństwo tkwi w ułatwianiu podejmowania przez władze województwa odrębnej, samodzielnej polityki zagranicznej wobec Unii Europejskiej, a z czasem również wobec państw ją tworzących. Zjawisko to toruje bowiem drogę do separatyzmu regionalnego, do kształtowania województwa jako minipaństwa, mającego własną służbę zagraniczną, swoich przedstawicieli, chwilowo w Brukseli, a niebawem w stolicach państw członkowskich.

Przypuszczam, obym się mylił, że koalicja SLD-PSL, która ma w swym posiadaniu Urząd Marszałkowski, przyzna w czasie sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego, 22 marca br., odpowiednie sumy na utrzymanie przedstawicielstwa quasi-dyplomatycznego woj. lubelskiego w Brukseli. Będzie to zły, niebezpieczny początek samorządnej działalności Sejmiku Lubelskiego. Politykę zagraniczną przedstawicielstwa przy UE i państwach z nią związanych pozostawić należy Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Nie wolno, nawet gdy ustawodawstwo krajowe nieopatrznie na to pozwala, naruszać unitarnego charakteru Rzeczypospolitej Polski. Inaczej rozbicie dzielnicowe Polski stanie się rzeczywistością. Do tego dopuścić nie można. Oby sejmiki innych województw, w tym względzie, nie brały przykładu z Sejmiku Województwa Lubelskiego i nie otwierały swoich przedstawicielstw w Brukseli.

prof. Ryszard Bender