„Głos” nr 10, 15 – 17 stycznia 1999
Pytanie do prof. Ryszarda Bendera

Z PUBLIKACJI

Zaszokowała wielu ostatnia wypowiedź ks. Stanisława Musiała, jezuity, cyniczna wobec nas Polaków i Kościoła, wasalna w stosunku do fundamentalistów żydowskich. Czy prowadzi ona ku rzeczywistemu pojednaniu polsko-żydowskiemu?

Cel ten, tej wypowiedzi nie przyświeca. Ks. Stanisław Musiał w tekście zamieszczonym w sobotnio-niedzielnej „Gazecie Wyborczej” judzi wręcz Żydów względem chrześcijan, podsyca nienawiść ich ekstremistów wobec Polaków, względem Kościoła, którego jest kapłanem. Za obsesyjny należy uznać jego atak na głównego obrońcę Żydów w latach II wojny światowej, Ojca Św. Piusa XII, który przyczynił się do uratowania tysięcy „starszych braci w wierze”. Prawda historyczna ks. Musiałowi nie wystarcza. Podważa ją, sięga po „argumenty” filozoficzne, atakuje Piusa XII za nieużywanie słowa Żyd. Konstatuje na koniec wręcz wrednie: „Żadna argumentacja obrońców Piusa XII mnie nie przekonuje”.

Oczywiście, nawet oświadczenie sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów z września 1945, czy też Raffaele Cantoru z 2 kwietnia 1946 roku przewodniczącego Związku Żydowskich Wspólnot we Włoszech, który pisał do Piusa XII: „Kongres uroczyście potwierdza nieustającą wdzięczność Żydów, wszystkim, którzy stawali w obronie włoskiej wspólnoty Żydowskiej, a w pierwszym rzędzie Jego Świątobliwości, Piusowi XII, za dowody ludzkiego braterstwa, jakie Kościół katolicki okazywał nam w latach prześladowań „.

Nie przekonują też zapewne ks. Musiała, zapartego w swym lizusostwie względem żydowskich wrogów Kościoła, słowa Bronisława Wildsteina z ubiegłego roku, przecież polskiego Żyda. Zauważył on iż: „W 1943 r. Pius XII zaofiarował tyle złota, ile będzie potrzeba do wykupienia Żydów w Rzymie kiedy rozpoczęto tam realizacje „ostatecznego rozwiązania” Pius XII nakazał księżom i zakonom udzielanie schronienia Żydom”. I końcu Wildstein swą charakterystykę Piusa XII, jakże inną od podanej przez ks. Musiała: „Żydzi, którzy wówczas spotkali papieża, zachowali o nim jak najlepsze wspomnienie”.

A jezuita ks. Stanisław Musiał, przekazuje nam wstrętny wizerunek tego wspaniałego papieża. Dlaczego? Po prostu, by się przypodobać fanatykom żydowskim. Stąd ta odrażająca jego czołobitność względem nich, połączona z niebywałą arogancją do ludzi własnego Kościoła.

Nie wystarcza ks. Musiałowi imputowanie antysemityzmu Ojcu Św. Piusowi XII. Doszukuje się go zwariowanie u Jego poprzednika Piusa XI. Ks. Musiał poniżającej krytyce poddaje wiekopomny dokument Stolicy Apostolskiej z 1998 r. w sprawie holocaustu, będący wspaniałym gestem Ojca Św. wobec Żydów. Ks. Musiał zarzuca temu dokumentowi, że w nim „pojęcie antysemityzmu zawężone jest tylko do antysemityzmu rasistowskiego „. Pisze ks. Musiał z nieukrywanym zadowoleniem: „Na szczęście tego dokumentu nie sygnował Ojciec Święty tylko kardynał Edward Cassidy”. W kogóż ta radość uderza, jeśli nie w Jana Pawła II?

To straszne! Kapłan ten swą obsesją antysemicką obejmuje również Oświęcim. W relatywizmie wyznaniowym i chęci przypodobania się szowinistom żydowskim posuwa się tak daleko, ze krzyż na Żwirowisku w Oświęcimiu zabrania nazywać papieskim. Krzyż, przy którym przed laty Jan Paweł II sprawował ofiary Mszy św. za wszystkie ofiary holocaustu: żydowskiego, polskiego, cygańskiego i pomordowanych tysięcy przedstawicieli wielu narodów świata.

Ani słowem nie przeciwstawia się ks. Musiał antypolonizmowi żydowskich wrogów Kościoła i naszego narodu z Polski i zagranicy. Gorzej, wychodzi naprzeciw ich najskrajniejszym reprezentantom, takim jak rabin Avi Weiss z Nowego Jorku i rabin Menachem Pinkas Joskowicz z Warszawy. Wraz z nimi żąda on pomniejszenia terytorium Rzeczypospolitej, upomina się o „suwerenny żydowski Auschwitz”. Wypowiada te słowa przecież Polak, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej. Toż to zdrada główna! Zdrada własnego narodu i państwa. Głos zabrać powinna prokuratura a milczy, podobnie jak w sprawie analogicznych żądań, też podobno obywatela polskiego, rabina Joskowicza.

Zły jest antysemityzm, który bezpodstawnie wmawia, nawet najwyższym zwierzchnikom Kościoła, ks. Musiał, ale podły i wstrętny jest antypolonizm tegoż kapłana, przecież Polaka. Sadyzm polityczny, który uprawia ks. Musiał, nie przybliża, a oddala rzeczywiste pojednanie polsko-żydowskie. Jest ono ważne dla obu narodów, dla Europy, dla świata. Powinno ono dokonać się jak najszybciej. Trzeba więc przywołać znamienne słowa Prymasa Polski z sierpnia ubiegłego roku: „Sprawa musi znaleźć pozytywny finał pod warunkiem, ze ludzie na usłudze jednostronnego rozwiązania sprawy, jak np. ks. Musiał, nie będą jątrzyć apodyktycznymi osądami”