„Gazeta Wyborcza” nr 247, 23 października 1999
40 lat programu Fulbrighta w Polsce. Most przez Atlantyk

Z PUBLIKACJI

Co łączy Włodzimierza Cimoszewicza i Ryszard Bendera? Podobnie jak wiele innych znanych postaci z życia politycznego byli stypendystami Fulbrighta. Wczoraj w Warszawie rozpoczęło się świętowanie 40. rocznicy tego programu.

Jeden z naszych stypendystów Robert Smolańczuk dopisał dwa pierwiastki do tablicy Mendelejewa. Jeżeli to się potwierdzi, to prawie mamy Nobla – mówił z entuzjazmem dyrektor Komisji Fulbrighta Andrzej Dakowski podczas wczorajszej konferencji prasowej. – W tym odkryciu pomógł mu fakt, że mógł skorzystać z odpowiedniego laboratorium w USA – dodał.

Wśród osób, które dzięki stypendium Fulbrighta mogły studiować w Stanach, są znane postacie związane z różnymi opcjami politycznymi, m.in. poseł AWS Adam Biela, orędownik powszechnego uwłaszczenia, Henryka Bochniarz, b. minister przemysłu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, obecnie prezes NICOM Consulting, poseł SLD Tadeusz Iwiński, b. minister finansów w rządach SLD-PSL Grzegorz Kołodko, b. prezydent Warszawy Marcin Święcicki. Stypendystą Fulbrighta jest też reżyser Juliusz Machulski. A wśród sław międzynarodowych w programie brali udział m.in. Umberto Eco i Javier Solana.

Ideę programu wymyślił senator James William Fulbright, który w 1946 roku przeforsował w Kongresie ustawę o wspieraniu wymiany kulturalnej między USA a innymi krajami. Skorzystało z niego tysiące studentów, nauczycieli, wykładowców, dziennikarzy, liderów politycznych i specjalistów w ponad 150 krajach. „Sprostać potrzebie lepszego zrozumienia innych i aby inni lepiej rozumieli nas” – to jedno z przesłań programu, który łagodził efekty zimnej wojny. Polska zgodziła się na udział w programie w 1959 r. Bardzo długo była jedynym krajem komunistycznym, który współpracował z amerykańskim rządem.

Przez czterdzieści lat ze stypendiów skorzystało półtora tysiąca Polaków i tyle samo Amerykanów. Otrzymać stypendium jest bardzo trudno, bo o jedno miejsce ubiega się kilkadziesiąt osób. Polski kandydat musi znać język angielski i przedstawić projekt badań z uzasadnieniem.

W piątek w Warszawie wielu ze stypendystów weźmie udział w międzynarodowej konferencji naukowej. Spotkają się też z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. W uroczystościach bierze udział wdowa po senatorze Harriet Mayor Fulbright. Zwieńczeniem obchodów będzie koncert symfoniczny.

O swoim udziale w programie Fulbrighta mówią:

PROFESOR ANDRZEJ GÓRSKI
były rektor Akademii Medycznej w Warszawie, stypendysta Fulbrighta w latach 70.

Byłem w jednym z największych ośrodków badań nad rakiem w Nowym Jorku. Na pewno nie doszedłbym do funkcji rektora Akademii Medycznej, a obecnie dyrektora Instytutu Immunologii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu, gdyby nie doświadczenie i kontakty zdobyte w USA. Nauczyłem się amerykańskiego stylu pracy, poznałem amerykańskie ideały, które w Polsce w tamtym okresie nie były takie oczywiste. Był to w mojej karierze niesłychanie ważny szlif. Miałem już przed wyjazdem przygotowanie naukowe – na swoim koncie, mimo dość młodego wieku, miałem publikacje w amerykańskiej prasie specjalistycznej. Potem mimo to, że nostryfikowałem tam swój dyplom, wróciłem do kraju. I nigdy tego nie żałowałem.

DIANA HOWINSKI
Z Wilton w Connecticut, 25-letnia stypendystka amerykańska, od roku w Polsce.

Jestem w Polsce, by lepiej poznać stosunki polsko-ukraińskie, szczególnie badam sprawę akcji „Wisła”. Zajęłam się tym projektem dlatego, że w Stanach studiowałam historię, ale także dlatego, że moi dziadkowie byli Łemkami. Nigdy w USA nie udałoby mi się poznać tej historii tak dobrze jak w Polsce, gdzie żyją jeszcze świadkowie tych wydarzeń. W Polsce bardzo mi się podoba. l Polacy, i Ukraińcy bardzo mi pomagają, ludzie chcą rozmawiać o tych wydarzeniach.

Katarzyna Montgomery, Dominika Wielowieyska