„Rzeczpospolita” nr 99, 28 kwietnia 1998
Urban przeciwko Benderowi. Powrót do apelacji
Z PUBLIKACJI
Sąd Apelacyjny w Lublinie będzie musiał ponownie rozpoznać pozew Jerzego Urbana przeciwko Ryszardowi Benderowi. Tak orzekł wczoraj Sąd Najwyższy. Zdanie odrębne złożył sędzia Juliusz Suchecki, przewodniczący trzyosobowego składu orzekającego.
Konflikt między redaktorem naczelnym tygodnika „Nie” a Ryszardem Benderem wywołała wypowiedź tego drugiego, wówczas senatora z ZChN, podczas emitowanego w kwietniu 1992 r. w TVP programu „Dekomunizacja po polsku”. Bender, były poseł na Sejm PRL nazwał Urbana, byłego rzecznika rządu PRL, „Goebbelsem stanu wojennego”. Elektem tej wypowiedzi był pozew o ochronę dóbr osobistych, w którym Urban domaga się publicznych przeprosin od Bendera. Sprawa była kilkakrotnie rozpoznawana przez sądy lubelskie. Jako ostatni wypowiedział się tamtejszy Sąd Apelacyjny, który uznał, że porównywanie kogokolwiek do Goebbelsa, ministra propagandy III Rzeszy, jednego z największych zbrodniarzy w historii ludzkości narusza cześć porównywanego. W konsekwencji Benderowi nakazano przeprosić Urbana na łamach Rzeczpospolitej.
Pozwany wniósł kasację od tego orzeczenia. Na rozprawie przed SN jego pełnomocnik mec. Walerian Piotrowski dowodził, że wcześniej nie doszło do wszechstronnej oceny wypowiedzi jego klienta. Bender miał bowiem zestawiać działalność Urbana z propagandowa częścią działalności hitlerowskiego ministra. Piotrowski wyraził opinię, że nie było podstaw do dokonania ustalenia, iż „wszyscy wiedzą, kim był Goebbels, a nie wszyscy wiedzą, że był propagandzistą”. Piotrowski podkreślał również, że wypowiedź Bendera była argumentem w debacie politycznej, nie miała więc na celu przypisanie cech zbrodniarza. Zarzucił ponadto wcześniej orzekającym sądom, że nie powołały biegłego.
Mec. Eugeniusz Baworowski, pełnomocnik powoda, wniósł o oddalenie kasacji z powodu braku podstaw do jej uwzględnienia. Wskazał, że historyk tak wielkiej klasy, jak pozwany, porównując kogoś do Goebbelsa, powinien zaznaczyć, o jaką jego działalność mu chodzi.
SN, dopatrując się uchybień proceduralnych w postępowaniu przed SA, uchylił jego wyrok i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. Podzielając pogląd, iż dotyczy ona głównie rozumienia słów pozwanego, uznał za konieczne uwzględnienie wszystkich zebranych dowodów. SA cześć z nich uznał bowiem za nieistotne.
Jan Ordyński