„Głos”, nr 227, 27 – 29 listopada 1998
Nie przeproszę Goebbelsa
Z PUBLIKACJI
Przed kilku dniami, 25 listopada br. kolejny raz odpowiadał pan profesor przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie za nazwanie Jerzego Urbana Goebbelsem stanu wojennego. O wyroku doniosły media, co on stwierdza?
Większość radiostacji podała rzeczowe informacje, telewizyjna dwójka orzekła natomiast, że nawet Bender nie może bezkarnie obrażać Jerzego Urbana. Urban natomiast czynić to może? Jako rzecznik rządu stanu wojennego Urban wielokrotnie obrażał naród polski i czyni to nadal na łamach swego brukowego tygodnika „Nie”. Urban nie pozwala na porównanie jego osoby do mistrza propagandy narodowosocjalistycznych Niemiec, a sądy w Lublinie od szeregu lat biorą jego stronę, przyznają mu rację. A przecież w stanie wojennym był on identycznym propagandzistą jak Goebbels. Nawoływał Urban nie tylko do zbrodni przeciw narodowi polskiemu, wychwalając zbrodnie stanu wojennego, ale według relacji Grzegorza Piotrowskiego, zabójcy ks. Jerzego Popiełuszki, był on, poprzez propagandę nienawiści, także inspiratorem jego zbrodni. Lubelski Sąd Apelacyjny raz jeszcze nakazał mi przeproszenie Jerzego Urbana na łamach dziennika „Rzeczpospolita”. Uczynić tego nie mogę, gdyż Urban był Goebbelsem stanu wojennego. Przepraszając go przeczyłbym sam sobie, okłamywałbym siebie i jak Urban wprowadzał w błąd innych. Do takiego czynu żaden sąd mnie nie zmusi. Mój obrońca mec. Walerian Piotrowski z Zielonej Góry, wystąpi do Sądu Najwyższego o kolejną kasację wyroku. Jerzy Urban nie może korzystać bezustannie ze specjalnej ochrony sądów, i w stanie wojennym, i dziś. Nie może on bez końca pozostawać faworytem, pieszczochem sądownictwa polskiego, gdyż świadczy to, że w sądach w Polsce nic się po 1989 roku nic zmieniło.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie wydany przez sędziów: panie W. Łukomską-Drzymała, A. Surdy, E. Lauber-Drzazga kompromituje polski wymiar sprawiedliwości, także wobec Europy, do której struktur władze naszego państwa zmierzają. Podstawowym staje się pytanie, jak długo Jerzy Urban będzie bezkarny, nawet gdy lży Ojca Św. Jana Pawła II, nazywając Go wrednie Breżniewem Watykanu. Milczą prokuratorzy, bronią Urbana sądy. Czy na tym polega ich niezawisłość? Proces Urbana ze mną ciągnie się już 6 lat. Broni Goebbelsa stanu wojennego, z gorliwością godną lepszej sprawy, mec. Eugeniusz Baworowski z Warszawy.
Procesuje się pan profesor z Jerzym Urbanem bez większej mobilizacji społecznej, samotnie. Dlaczego rak się dzieje?
Tak bym nie twierdził. Nie czuję się nadmiernie osamotniony, chociaż każde wsparcie przyjmuję z wdzięcznością. Już w początkowej fazie procesu, przed sześciu laty, zgłosili się na świadków po mojej stronie wspaniali ludzie, np. profesor Peter Raina, Hindus z urodzenia, Polak z wyboru, autor podstawowych monografii powojennych dziejów Kościoła polskiego. Świadczyli również, że miałem słuszność porównując Urbana z Goebbelsem w odniesieniu do stanu wojennego, m.in. gen. Stanisław Skalski – lotnik, bohater bitwy powietrznej o Anglię w latach II wojny światowej, prof. Stefan Kurowski – wybitny polski ekonomista, Bohdan Urbankowski – literat i historyk, Romuald Karaś – dziennikarz, prof. Eugeniusz Wiśniowski – historyk, dr Zygmunt Łapina – historyk, Jan Rulewski – poseł na Sejm RP, Szczepan Żaryn – dziennikarz radiowy i telewizyjny, który prowadził w telewizji program „Dekomunizacja po polsku”.
Radio Maryja, prasa katolicka i narodowa, w szczególności „Niedziela”, „Nasza Polska”, „Myśl Polska”, „Gazeta Polska”, dzienniki przede wszystkim „Głos”, a także „Nasz Dziennik”, o procesie regularnie informowały. Niestety telewizja, poza migawkami, niekiedy przymilnymi względem Urbana, proces bagatelizowała. Czyżby działo się tak i dzieje przez sympatię dla jej dawnego szefa?
Nie ukrywam, szczególną radość sprawili mi ci wszyscy rodacy, którzy na apel red. Stanisława Remuszko z Warszawy ogłosili w prasie: „…oświadczamy, że w naszym przekonaniu Jerzy Urban po wprowadzeniu stanu wojennego pełnił w PRL rolę odpowiadającą roli ministra Goebbelsa w hitlerowskich Niemczech”. Zachowuję we wdzięcznej pamięci ich nazwiska: politycy: Andrzej Anusz, Bronisław Komorowski, Radek Sikorski, Wojciech Starzyński, dziennikarze: Andrzej Bober, Andrzej Jeleński, Andrzej Gelberg, historyk Tomasz Strzembosz, astronom Marcin Kubiak, aktor Jacek Fedorowicz, fotografik Erazm Ciołek, wydawca Mirosław Chojecki, lekarz Konstanty Radziwiłł, adwokat Wiesław Johann – obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Istotne, iż wszyscy oni oświadczyli, że bronię prawdy. Utwierdza mnie to w przekonaniu, ze przed sześciu laty postąpiłem właściwie, określając Jerzego Urbana Goebbelsem stanu wojennego. Powiedziałem prawdę.