„Niedziela” nr 37, 1997 Wniosek o kasację wyroku. Co symbolizuje nazwisko Goebbelsa…

Z PUBLIKACJI

Przypomnijmy: w telewizyjnej audycji poświęconej dekomunizacji w Polsce Prof. Ryszard Bender nazwał Jerzego Urbana, b. rzecznika prasowego komunistycznego rządu w okresie stanu wojennego, „Goebbelsem stanu wojennego”. Urban pozwał prof. R. Bendera do sądu, domagając się przeprosin i odszkodowania z tytułu naruszenia dóbr osobistych. Proces ciągnął się kilka lat, a w poszczególnych instancjach zapadły diametralnie różne wyroki: raz prof. Ryszard Bender został całkowicie uniewinniony i powództwo oddalono jako bezzasadne, później – uznany winnym naruszenia dóbr osobistych J. Urbana. W tych dniach od takiego prawomocnego wyroku mec. Walerian Piotrowski wniósł w imieniu prof. R. Bendera wniosek o kasację do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego.

Urban twierdzi, że Goebbels był zbrodniarzem wojennym, zatem przyrównanie go do Goebbelsa jest naruszeniem jego dóbr osobistych. Prof. R. Bender podkreśla, że Goebbels to przede wszystkim symbol kłamliwej propagandy i w tym sensie należy rozumieć użyty przez niego zwrot, tym bardziej, że określenie „Goebbels stanu wojennego” precyzuje, że nie chodziło w tej wypowiedzi o porównanie rządów komunistycznych w Polsce w latach 80. do rządów hitlerowskich w Niemczech, ale o rolę, jaką odgrywał Urban jako szef kłamliwej i oszczerczej rządowej propagandy okresu stanu wojennego w Polsce.

We wniosku o kasację wyroku mec. W. Piotrowski podkreśla, że wyrok skazujący prof. R. Bendera wydany został z naruszeniem istotnych przepisów prawa procesowego: m.in. Sąd Apelacyjny – zdaniem obrony – bezpodstawnie uznał za nieistotne zeznania świadków, nie rozpatrzył i nie uwzględnił faktycznego kontekstu sprawy (cała audycja poświęcona była nie porównywaniu reżimu gen. Jaruzelskiego do reżimu hitlerowskiego, ale stanowi wojennemu w Polsce i problemom dekomunizacji) oraz nie powołał biegłego; nadto pisemne uzasadnienie wyroku skazującego prof. R. Bendera sporządzone zostało przed zamknięciem rozprawy, co stanowi istotne naruszenie zasad postępowania sądowego.

Domagając się kasacji wyroku, mec. W. Piotrowski pisze m.in.: (…) Powiedzenie „ten Goebbels stanu wojennego – pan Jerzy Urban” oznaczać mogło w zestawieniu wiedzy i rzeczywistości historyczno-politycznej tylko jedno: porównanie działalności propagandowej powoda z okresu stanu wojennego z symbolem propagandy demagogicznej i kłamliwej, wyrażonym nazwiskiem Goebbelsa. Takie znaczenie porównania wyrażonego przez powoda mieściło się też całkowicie w temacie „dekomunizacja po polsku”. Myślą przewodnią tej audycji była krytyka zakresu wolności politycznej i możliwości działania publicznego, pozostawiona w III Rzeczypospolitej b. funkcjonariuszom reżimu komunistycznego. Temat tej audycji jest też kontekstem znaczeniowym wypowiedzi pozwanego (…).

Przypomnijmy, że Goebbels nie uczestniczył w Procesie Norymberskim, gdyż przed zakończeniem wojny popełnił samobójstwo. Za zbrodniarza wojennego uznany został za swój wkład w propagandę hitlerowską, nie za udowodnione ludobójstwo i zbrodnie wojenne, zatem jest on przede wszystkim symbolem kłamliwej i bezczelnej propagandy.

MARIAN MISZALSKI