„NIE” nr 28, 10 lipca 1997 Bender, Breżniew i papież

Z PUBLIKACJI

Różne gazety prosiły mnie o komentarz do doniesień PAP, że prof. Ryszard Bender, w imieniu swoim i klubu lubelskich inteligentów (sic!) katolickich, złożył doniesienie do prokuratury na „NIE”. Domaga się ukarania mnie za wydrukowanie napisu na przyjęcie pana papieża, „Witamy Breżniewa Watykanu” (nr 22/97). Uważa to za znieważenie i obrażenie oficjalnego gościa RP i „naruszenie czci najwyższego autorytetu moralnego”. Przedstawiam więc moje stanowisko. Ewentualne przedruki bardzo pożądane.

  1. Ryszard Bender właśnie przegrał proces o znieważenie Urbana. Prokuratura więc musi się przygotować na liczne, podobne, jego skargi odwetowe. Tym bardziej, że są darmowe.
  2. Byłem rzecznikiem rządu PRL u schyłku epoki Leonida Breżniewa. W tej roli wielokrotnie wyrażałem się o radzieckim przywódcy z najwyższą rewerencją. Istnieje obfita tego dokumentacja. Nie ma więc podstaw, aby sądzić, że w moim rozumieniu porównanie papieża z Breżniewem miało intencję lub wymowę obraźliwą i zniesławiającą.
  3. Jako prywatna teraz osoba sądzę, że Breżniew był przywódcą zachowawczym, ideologicznie skostniałym, dogmatykiem nie rozumiejącym już współczesnego świata, a też człowiekiem schorowanym, poruszającym się i mówiącym z trudem. Jan Paweł II przypomina go pod tymi wszystkimi względami. Taka też jest dominująca ocena Karola Wojtyły w prasie zachodniej, w tym włoskiej. Przedstawialiśmy jej bardzo krytyczne opinie na łamach „NIE”.
    Nazwisko Breżniewa najsilniej łączone jest przez historyków z tzw. doktryną Breżniewa. Głosiła ona (choć Związek Radziecki obłudnie przeczył jej istnieniu), że jeżeli któryś kraj socjalistyczny nadmiernie odchyla się od dogmatów realnego socjalizmu, Związek Radziecki i pozostałe kraje odeń zależne mają prawo interweniować w sensie politycznym, gospodarczym, a nawet militarnie, aby dysydencki kraj doktrynalnie wyprostować.
    Papież nie ma możliwości ani środków do prowadzenia podobnej polityki. Słownie jednak prezentował integryzm („nie popuszczać”) chwilami zbieżny z uzasadnieniem doktryny Breżniewa. Szczególnie jaskrawo objawiało się to w Polsce. Podległy mu służbowo aparat usiłował zdominować ideologicznie polskie państwo, jego prawo i struktury. Ingeruje w uchwalanie niektórych ustaw i stosuje skuteczny nacisk na różne ogniwa państwa, wtrącając się w ich decyzje. Najbardziej znana jest sprawa kar za aborcję oraz wyraziste ograniczanie polskiej suwerenności poprzez treść konkordatu z Watykanem i odmowę jego renegocjacji. Obecnie zaś wywieranie nacisku na zawartość ustaw tzw. okołokonkordatowych, aby utrudnić dostosowanie ich do polskich wymogów prawnych, w tym konstytucyjnych. (Np. sprawa stopni z religii, niszcząca konstytucyjne prawo obywatela do milczenia w sprawie jego przekonań religijnych. Stopnie z religii na państwowym świadectwie są sprzeczne z konstytucyjnym zakazem żądania od obywateli ujawniania gdziekolwiek ich światopoglądu obowiązującym instytucje państwowe.)
    Cała zresztą doktryna kościelna mówiąca o tym, że polskie prawo państwowe musi być zgodne z naturalnym (tj. z kościelnymi poglądami), godzi w suwerenność państwa.
  4. Nie jest obrazą, zniewagą i naruszaniem czci głowy obcego państwa odwiedzającej Polskę, krytykowanie tej głowy i jej polityki. Taką napastliwą krytykę praktykowała obficie prasa przykościelna wobec nie lubianych przez nią przywódców państw. Wyrazisty tu jest precedens wieszania psów na prezydencie Łukaszence, a nikt prokuratury na pomoc nie wzywał. Nie kocham Łukaszenki, ale wszystkie głowy państw korzystają z takiej samej ochrony prawnej.
  5. Bender i jego Klub zechcą przyjąć do wiadomości, że obecny lub każdy papież nie dla wszystkich jest, cytuję: najwyższym autorytetem moralnym współczesnego świata. (Dla mnie takim autorytetem jest moja żona nie dlatego, że jest moralna, przeciwnie to łajdaczka, ale jej się boję – zaś Boga, papieża i prokuratury – nie.)

Radzę wywiesić w biurach katolickich integrystów – obok dewocjonaliów – fragment postanowienia Europejskiej Komisji Praw Człowieka w Strasburgu, odrzucającego skargę na tygodnik „Wprost”, który wydrukował na okładce Matkę Boską w masce gazowej. Ów fragment (cytuję za „Gazetą Wyborczą” z 2 lipca br.) brzmi tak:
…członkowie wspólnoty religijnej muszą tolerować i akceptować negowanie ich przekonań religijnych, a nawet propagowanie zasad wrogich ich wierze. Prosiłbym o podkreślenie słowa „muszą”.

JERZY URBAN