„Głos” nr 57, 26 – 27 maja 1997
Pułkownik Kukliński: Jak św. Rafał Kalinowski
Z PUBLIKACJI
Z chwilą zwycięstwa wyborczego „Solidarności” i powołania w 1989 r. rządu Tadeusza Mazowieckiego wypłynęła – przypomina prof. Ryszard Bender z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – sprawa skazanego wcześniej na karę śmierci przez komunistów płk. Ryszarda Kuklińskiego. W odczuciu większości Polaków był on narodowym bohaterem. W imię niepodległości narodu zdradził on zawisłą od Związku Sowieckiego, pozbawioną suwerenności PRL, nie zdradził Polski.
Ani premier Tadeusz Mazowiecki, ani wybrany połówką poselskiego głosu prezydentem twórca stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski, ani jego następca Lech Wałęsa nie dokonali rehabilitacji dzielnego Polaka epoki PRL. Nie anulował haniebnego wyroku Sąd Najwyższy RP, któremu już wówczas przewodniczył I Prezes Adam Strzembosz. Milczał Sejm i Senat RP.
20 października 1992 r., w ramach tzw. oświadczeń, ku zaskoczeniu wicemarszałka Andrzeja Czapskiego, podniosłem w Senacie sprawę płk. Ryszarda Kuklińskiego. W imię dobra i honoru Polski zażądałem jego rehabilitacji. Jeden z senatorów, bynajmniej nie z SLD (nazwisko pominę, nazbyt znane), zakrzyknął wówczas: „Ktoś tu zwariował!” Z ostrą, podłą krytyką mojego stanowiska, wystąpił senator SLD Józef Kuczyński. Przypomnijmy:
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoki Senacie!
Kiedy w XIX wieku Józef Ignacy Kraszewski stanął przed sądem pruskim za szpiegostwo na rzecz Francji, ten obcy mu przecież sąd wziął pod uwagę fakt, iż w rozumieniu pisarza i Polaków był to wówczas czyn patriotyczny i nie wymierzył mu kary śmierci. Działanie na korzyść Francji a przeciw Prusom w odczuciu Polaków nie było naganne, stanowiło czyn chwalebny, patriotyczny. Zrozumiał to sąd pruski skazujący Polaka, naszego wielkiego pisarza.
Wielu z nas pamięta, jak cieszono się w kraju, gdy Józef Światło uciekł na Zachód w latach pięćdziesiątych i przekazał Amerykanom ówczesne tajemnice polityczne służb bezpieczeństwa i ich mocodawców z Kremla.
Za o wiele bardziej doniosły należy uznać czyn pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który umyślnie gromadził w kraju dowody naruszania suwerenności naszego kraju przez ZSRR i instrumentalnego wykorzystywania sił zbrojnych w imperialnym interesie tego mocarstwa. Pułkownik Kukliński, po przedostaniu się na Zachód, przekazał zebrane z narażeniem życia materiały Stanom Zjednoczonym, a więc państwu uważanemu przez ogromną większość narodu, wbrew propagandzie komunistycznej, za głównego sojusznika niepodległej Polski.
Ujawnił on niezwykle ważne, w niejednym aspekcie zbrodnicze, tajemnice wojskowe ZSRR i podporządkowanej temu państwu armii PRL. Przekazał na zachód plany inwazji wojsk sowieckich i tak zwanego Układu Warszawskiego.
Nie sposób nie uznać tego czynu za wysoce patriotyczny. Dzięki tej determinacji pułkownik Kukliński ocalił nasz kraj, ocalił Polskę przed tragicznym następstwem ewentualnej realizacji sowieckich działań militarnych. W konsekwencji musiał opuścić kraj, by służyć sprawie jego niepodległości za oceanem. Sąd krzywoprzysiężny, by użyć słów poety, skazał pułkownika Kuklińskiego zaocznie na karę śmierci. Sędziowie i prokurator, który go oskarżał, jak wieść niesie, nadal zajmują swoje stanowiska bądź otrzymują „zasłużone”, mówię to w cudzysłowie, wysokie emerytury tak jak ci, którzy skazali na śmierć generała Fieldorfa i rotmistrza Witolda Pileckiego. Pułkownik Kukliński nadal musi przebywać na obczyźnie, gdyż uznawany jest, o hańbo, za przestępcę. W wolnej Trzeciej Rzeczypospolitej, to prawda, nie grozi mu już kara śmierci, ale 25 lat więzienia, gdyż sąd, o ironio, okazał się łaskawy i nie żąda nadal jego głowy. Tak odwdzięcza się wolna Polska jednemu z najdzielniejszych swoich synów. A przecież z narażeniem życia własnego i rodziny czynił wszystko, by Polska mogła jak najszybciej zerwać pęta zawisłości od ZSRR i stała się niepodległą, suwerenną.
Jestem wydawcą wspomnień i autorem biografii Józefa Kalinowskiego, dziś św. Rafała Kalinowskiego. Jako kapitan armii carskiej zgromadził mapy twierdz w Królestwie Polskim, które następnie przekazał władzom powstania styczniowego, sam będąc później kierownikiem wydziału wojny na Litwie. Z jego inicjatywy wspomniane mapy sztabu rosyjskiego przesłano do Paryża, do sztabu Napoleona III.
Pytam, czy św. Rafał Kalinowski był zdrajcą? Przenigdy, był gorącym polskim patriotą. Zwracam się do rządu Rzeczypospolitej Polskiej, do rzecznika praw obywatelskich, w szczególności do niego, z gorącą prośbą, by zamiast zajmowania się eksmisją religii i krzyży ze szkół polskich uczynił wszystko, ażeby sąd krzywoprzysiężny i prokurator, którzy skazali pułkownika Kuklińskiego, „odszczekali”, ostrzejszego wyrazu nie znajduję, dawną swą decyzję. A nowy niezawisły sąd Rzeczypospolitej Polskiej uwolnił pułkownika Ryszarda Kuklińskiego od przypisanej mu niegdyś winy i kary.
O to samo proszę pana prezydenta Wałęsę. W imię dobra i honoru Polski niepodległej niech dokona Pan z wyżyn swego urzędu pełnej rehabilitacji bohatera naszych czasów, który dobrze zasłużył się Polsce. (Oklaski)
(Głos z sali: Ktoś tu zwariował.)
Senator Józef Kuczyński:
Panie Marszałku! Panie Panowie Senatorowie.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego na naszym forum senator Bender wprowadza nagle sprawę Kuklińskiego. Sprawa ta już i tak spowodowała wystarczająco dużo zamieszania w umysłach naszych rodaków. W moim osobistym odczuciu ktoś chyba specjalnie w tej chwili „uruchomił” problem Kuklińskiego, by wprowadzić zamieszanie i rozognić nastroje tematem zastępczym.
Nie dajmy się więc zwariować i sprowokować profesorowi Brzezińskiemu, który nie tylko wzywa nas, nie wiem jakim prawem, do uniewinnienia i gloryfikowania Kuklińskiego, ale jednocześnie twierdzi, że rozwiązanie tej sprawy będzie papierkiem lakmusowym chęci Polski w sprawie przynależności do NATO. Dla mnie osobiście działalność Kuklińskiego to zdrada, złamanie przysięgi, typowe szpiegostwo. I nie wolno go za to uniewinniać, tym bardziej że jak stwierdził minister Onyszkiewicz, ujawnione Amerykanom tajemnice stanowiły w przypadku konfliktu, najpoważniejsze zagrożenie przede wszystkim dla naszej armii. Nie chcę jednak wdawać się w dyskusję i ocenę. Nie chcę również podgrzewać atmosfery wokół tej sprawy, niech się toczy ona w normalnym trybie, między innymi zgodnie z sugestiami prezydenta. Nie twórzmy tu w Senacie dodatkowych napięć, podziałów, jątrzących problemów. Jest to, w aktualnej napiętej sytuacji politycznej, przy tak poważnych kłopotach gospodarczych i społecznych ani nam w parlamencie, ani społeczeństwu, ani z takim trudem powołanemu obecnemu rządowi zupełnie niepotrzebne i, według mnie, wyjątkowo szkodliwe.
Dziękuję za uwagę. (Oklaski)