„Niedziela” 33/96, 18 sierpnia 1996
Żyd obrońcą krzyża

Z PUBLIKACJI

Dziś, gdy Elie Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, goszcząc w Polsce, nazwał Krzyż obelgą dla Żydów i zażądał usunięcia najświętszego dla katolików znaku z obszaru byłego KL Auschwitz-Birkenau, a idący mu w sukurs ks. Michał Czajkowski stwierdził bez żenady: „…nie sądzę, że należy walczyć o każdy krzyż na terenie Birkenau”, warto przypomnieć postać Żyda, Michała Landy, który w 1861 r., w okresie manifestacji patriotyczno-religijnych, przygotowujących naród polski do powstania, stał się obrońcą Krzyża.

Do manifestacji patriotyczno-religijnych dołączyli w 1861 r. również, jak wtedy mówiono, Polacy wyznania mojżeszowego. Żydzi polscy organizowali wówczas własne nabożeństwa w synagogach, brali też udział w nabożeństwach odprawianych w kościołach katolickich, przy kapliczkach i krzyżach przydrożnych. Nosili na piersi krzyże z koroną cierniową, symbolizujące cierpienie Polski. Uczestniczyli, niejednokrotnie gremialnie, w procesjach patriotyczno-religijnych z udziałem duchowieństwa katolickiego, które poprzedzał zawsze krzyż. Procesje takie kończyły się często zbrojną interwencją władz rosyjskich, wojska bądź żandarmerii.

Tak się rzecz miała również w Warszawie 8 kwietnia 1861 r. W tym dniu odbył się na Powązkach pogrzeb zesłańca syberyjskiego Ksawerego Stobnickiego, z udziałem także ludności żydowskiej, po czym na cmentarzu żydowskim, u mogiły zmarłego kilka lat wcześniej Antoniego Eisenbauma, zwierzchnika szkoły rabinackiej, odbyła się demonstracja zbratania Polaków katolików z Polakami wyznania mojżeszowego – Żydami. Po południu lud Warszawy modlił się przed Zamkiem koło figury Matki Boskiej. Pocztylion z nadjeżdżającego dyliżansu zagrał Jeszcze Polska nie zginęła. Zakazana melodia poruszyła tłum modlących się. Interweniowało rosyjskie wojsko. Padały strzały w kierunku procesji wychodzących ze śpiewem religijnym i krzyżami od strony Krakowskiego Przedmieścia i ul. Senatorskiej. Jednej z procesji przewodniczył Karol Nowakowski. Zakonnik niosący krzyż został raniony. Upadający krzyż z wizerunkiem Chrystusa podniósł i ujął w ręce uczestniczący w procesji młody Żyd, Michał Landy.

Michał Landy urodził się w Warszawie 25 stycznia 1844 r. w rodzinie Chaima (Henryka) – kupca drzewnego i Sary (Salomei) z Eliaszów. Jego brat, Szoel, uczestniczył w polskich manifestacjach patriotyczno-religijnych w Kownie, za co został odesłany do Warszawy, do rodziny. Michał Landy uczęszczał w Warszawie do szkoły rabinackiej, a następnie do gimnazjum realnego. Według późniejszych zwierzeń ojca, pasjonował się historią Polski, jej dziejami chwały i upadku w następstwie rozbiorów. Te „przejęły go grozą i zapaliły do fanatyzmu”.

8 kwietnia 1861 r. Michał Landy wyszedł z domu, by wziąć udział w manifestacji ludu Warszawy i nigdy już nie powrócił. Dołączył do jednej z procesji. Po przejęciu krzyża z rąk ranionego zakonnika, uniósł go w górę zaledwie na chwilę, gdy – według jednej relacji – „cięty pałaszem”, zaraz także upadł, według innej relacji -„padł trafiony kulą”, gdyż wzniósł „Krzyż Polaków ponad głowy mordowanego ludu” Warszawy. Atakujące wojsko chciało zaciągnąć rannego Michała na Zamek. Doniesiono go jednak do pobliskiej apteki Steinerta, skąd ojciec przeniósł go do szpitala św. Rocha. Tam – mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej – Michał zmarł nazajutrz, 9 kwietnia 1861 r., o godz. 6 rano. Zwłoki jego Rosjanie zabrali do Cytadeli. Ojcu jednak udało się uzyskać pozwolenie namiestnika carskiego Gorczakowa na odebranie zwłok syna. W nocy z 10 na 11 kwietnia 1861 r. ciało jego zostało złożone do grobu na cmentarzu żydowskim, zgodnie z przepisami religii mojżeszowej. Nikt z Polaków-katolików nie mógł uczestniczyć w ceremonii żałobnej bohatera obu narodów, obu wyznań. Dopilnował tego towarzyszący konduktowi pogrzebowemu rosyjski policjant.

Śmierć Michała Landego, Żyda – obrońcy Krzyża – stała się źródłem inspiracji twórczej dla wielu polskich pisarzy i poetów. Z myślą o Landym, Cyprian K. Norwid w wierszu, zatytułowanym: Żydowie polscy, napisał: Poważny narodzie! cześć tobie w tych, którzy / Mongolsko-czerkieskiej nie zlękli się burzy – / l Boga Mojżeszów bronili wraz z nami / Spojrzeniem rycerskim, nagimi piersiami.

Zgon Michała Landego w tak niezwykłych okolicznościach okrył żałobą społeczność katolicką na ziemiach polskich. W wielu kościołach obrządku łacińskiego, a także w unickich, odprawiano przez długi czas, niekiedy kilkakrotnie, nabożeństwa żałobne za jego duszę. W świątyniach katolickich, często z udziałem delegacji kahałów żydowskich, proszono Boga, by przyjął Michał Landego do swej chwały.

Cóż, można dziś chyba przypuszczać, że gdyby Elie Wiesel żył w tamtej epoce, uznałby niewątpliwie to wszystko za… bluźnierstwo.

Ryszard Bender