„Ład” nr 10, 11 marca 1990
Tylko pod tym znakiem…
Z PUBLIKACJI
Jest rzeczą wprost niepojętą, że w obecnym Sejmie, którego przynajmniej 35 procent składu wybrali Polacy w przekonaniu, że wybierają ludzi wiernych ideałom chrześcijańskim i polskim, wniosek o krzyż w koronie odrzucono. Tylko 3 posłów głosowało przeciw godłu Polski bez krzyża w koronie.
26 kwietnie 1989 odczytałem w Sejmie poprzedniej kadencji wniosek Polskiego Towarzystwa Heraldycznego i Polskiego Towarzystwa Historycznego o koronę dla Orła Białego. Rozumiałem, że szło o przywrócenie godła państwowego w pełni, o Orla Białego w koronie z krzyżem, tego z pierwszych lat Polski odrodzonej do niepodległego bytu po 123 latach zaborów i niewoli. Jestem przekonany, że gdyby marszałek ówczesnego Sejmu zarządził głosowanie nad moim wnioskiem, za Orłem w koronie i z krzyżem głosowałoby więcej posłów niż w obecnym Sejmie. Wniosek by nie przeszedł, ale był to przecież Sejm PRL, w którym zasiadało więcej niż 65 procent komunistów i posłów bliskich im ugrupowań. Opozycja była nieliczna.
Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, na placu Zwycięstwa w Warszawie, 2 czerwca 1979 przypomniał nam wszystkim, a więc i obecnym posłom, senatorom, że „dziejów Polski od Stanisława na Skałce do Maksymiliana Kolbe w Oświęcimiu”, to jest i współczesnych, nie sposób zrozumieć bez Chrystusa, bez Jego krzyża. Wie o tym dobrze każdy światły Polak, kochający Ojczyznę bardziej aniżeli własną ideologię, także niewierzący. Niestety, hańba domowa nie ominęła nas! Kiedyś tzw. elity w imię „postępu” wspierały komunistów i wysłanników Kremla w ich wysiłkach zmierzających do przekształcenia Rzeczypospolitej Polskiej w PRL z Orłem bez korony i oczywiście bez krzyża. Dziś posłowie i senatorzy (jakże liczni) w imię wydumanej tolerancji dla mniejszości wolnomyślnej (jakże nielicznej), występują przeciw krzyżowi w koronie.
I bez zażenowania „Tygodnik Powszechny” w nr 7 z 18 lutego 1990 informuje, że zastępczyni redaktora naczelnego tego katolickiego pisma posłanka Józefa Hennelowa, wystąpiła przeciw posłowi Markowi Jurkowi, gdy ten stwierdził w Sejmie, że „tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Czyżby podwójna moralność nagle zaistniała? Przecież, gdy krzyże usuwano ze szpitali, ze szkół, gdy dzieci we Włoszczowej i w Miętnem staczały boje o krzyże z administracją szkolną i milicją, pani Hennelowa nie ganiła ich, nie apelowała o tolerancję, której zapragnęła obecnie, w Sejmie. A i tam była mniejszość, były dzieci z rodzin religijnie indyferentnych. Nie, nie zgodzę się z tym, że krzyż dla dzieci, a krzyż w godle państwa to dwie różne rzeczy!
Zgoła żenująca dysputa rozegrała się w Senacie. Czyż senatorowie Piotr Andrzejewski i Edward Wende nie mogli zachować się inaczej? Pierwszy z nich (o pozorna naiwności!) kwestię krzyża w godle Polski zaproponował przesunąć do… referendum. Ciśnie się na usta powiedzenie: „znaj proporcjum Mości Panie”! Krzyż dla Polaka to nie materia plebiscytowych zmagań, to fundament naszego bytu narodowego, naszej kultury. Nie zdołali go usunąć z świadomości Polaków wrogowie zewnętrzni. Przeciwnicy wewnętrzni uczynili to w odniesieniu do godła Polski. Nie na długo! Krzyż powróci i zwieńczy koronę Orła polskiego.
Nie będę przytaczał sofistycznej wypowiedzi senatora Jana Józefa Lipskiego. Rozumiem, jest socjalistą, dogłębnym ateistą, krzyż nie jest jego znakiem. Ale jest on Polakiem. Powinien on wiedzieć jak wielką wartość przedstawia krzyż dla większości Polaków. Jakże pięknie by wypadł, gdyby wystąpił w obronie krzyża, drogiego większości współrodaków. Niestety, tak się nie stało. Szkoda. Rzeczpospolita Polska bowiem, bez krzyża w koronie godła państwowego, będzie przypominać walczącą z krzyżem i Kościołem katolickim – PRL.
Można zapytać za Norwidem: „Gdzie się podział krzyż?” I odpowiedzieć jego słowami: „Stał się nam bramą” – w dążeniu do Polski Chrystusowej, tej, której parlament nie będzie się wzdragał przed krzyżem w godle Rzeczypospolitej.
Jan Paweł II, gdy przybędzie ponownie do Ojczyzny, odwiedzi już nie PRL lecz Rzeczpospolitą Polską. Nie ujrzy jednak i teraz na czapkach witających go żołnierzy kompanii honorowej Wojska Polskiego Orła Białego z krzyżem w koronie. A może…? A czy w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, w parlamencie milionowych rzesz polskich katolików zawiśnie krzyż? Znak Chrystusa, bez którego nie sposób – według słów Papieża – zrozumieć dziejów Polski, również tej, którą tworzymy obecnie. Wierzę, że to się stanie. Wątpię natomiast, żeby zadbali o to posłowie 35-procentowej reprezentacji obywatelskiej w Sejmie, czy senatorowie. A może…? Przyszły jednak, demokratycznie wybrany parlament Polski z pewnością powita Ojca Świętego krzyżem w sali obrad i krzyżem w koronie Orła Białego – godła państwowego Rzeczypospolitej Polskiej.
Ryszard Bender