„Kurier Lubelski” nr 219, 10 – 12 listopada 1989
Po latach znów narodowe święto
Z PUBLIKACJI
Z prof. Ryszardem Benderem o 11 listopada
Po latach milczenia i niedomówień, 11 listopada ponownie obchodzimy Narodowe święto Niepodległości. Uchwałę o jego ustanowieniu podjął Sejm PRL 15 lutego tego roku, mimo że po II wojnie światowej nie wydano w Polsce aktu prawnego znoszącego to święto. Jedynie narzucona przez system stalinowski praktyka życia politycznego próbowała odsunąć 11 listopada w zapomnienie.
Pierwszym, który publicznie upomniał się o przywrócenie święta narodowego, był ówczesny poseł na Sejm, profesor KUL, Ryszard Bender. Rozmawiamy dzisiaj o okolicznościach i kulisach wydarzeń, w jakich nastąpiła restytucja 11 Listopada.
– Panie profesorze, sprawozdania sejmowe podają, że po raz pierwszy upomniał się pan o przywrócenie święta narodowego jako państwowego na posiedzeniu parlamentu 9.XI.1988 r. Jaki był wówczas bieg wydarzeń?
– Sejm zebrał się 9 listopada dla upamiętnienia 70 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Program posiedzenia przewidywał przemówienia profesora Henryka Jabłońskiego oraz marszałka Romana Malinowskiego. Niczego więcej w tej materii nie przewidziano. Niewspółmierny do rangi rocznicy sposób jej uczczenia skłonił mnie do działania. Tuż po referacie posła prof. Jabłońskiego poprosiłem o głos. Powiedziałem wtedy, te 11 Listopada jako święto nigdy nie zostało zniesione. Nie trzeba więc uchwały Izby w tej sprawie. Wnoszę więc, aby rząd oświadczył, że przywraca się 11 Listopada jako święto narodowe i państwowe Rzeczypospolitej Polskiej. Spowodowało to konsternację. Pan marszałek stał się wręcz monumentalny. Moją wypowiedź skwitował podziękowaniami i przystąpił do wygłaszania swojego referatu.
– Jak zareagowali posłowie?
– W przerwie posiedzenia otrzymałem gratulacje i wyrazy poparcia. Były to spontaniczne gesty od przedstawicieli wszystkich klubów i ugrupowań. Premier Rakowski powiedział, że otrzymam odpowiedź następnego dnia.
– Jakie stanowisko zajął rząd?
– 10 listopada po wyczerpaniu porządku obrad łącznie z interpelacjami w sprawie węgla, energii wodnej, środowiska itp., na sam koniec głos zabrał podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej Jerzy Szreter. Już sama kolejność odniesienia się do mojej inicjatywy była uwłaczająca dla rangi sprawy. Z upoważnienia premiera J. Szreter stwierdził, że Rada Ministrów zajmie w tej sprawie stanowisko. Zwrócił jednak uwagę na ekonomiczny aspekt problemu podkreślając, że wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego od pracy będzie kosztowało około 80 mld zł, co w przeliczeniu na jednego mieszkańca oznacza stratę 2 tys. Zł. Minister musiał zapomnieć, że każde nowe święto eliminuje jedną z wolnych sobót, co oczywiście podważa argumentację gospodarczą. Wkrótce z całego kraju otrzymałem
100 listów z wyrazami poparcia. Pisali ludzie z różnych środowisk: robotnicy, chłopi, reprezentanci środowisk uniwersyteckich. Ze Śląska otrzymałem list od pracowników zakładów, którzy zadeklarowali, że dadzą po 4 tys. każdy, żeby tylko 11 Listopada był świętem państwowym wolnym od pracy. Niedługo potem dowiedziałem się, że do komisji sejmowych wpłynął projekt Rady Ministrów. Propozycja ta zmierzała do nadania 11 Listopada statutu „pół-święta”, podobnie jak to jest 9 maja. To znaczy, że organizuje się obchody, ale nie ma dnia wolnego od pracy.
– Ostatecznie jednak mamy pełne święto państwowe…
– Uważałem, że projekt rządu nikogo nie zadowala. 13 stycznia br. spotkałem się z premierem Rakowskim. W mojej pamięci rozmowa zapisała się następująco:
– Panie premierze pół-święto tylko ludzi zdenerwuje zamiast ucieszyć. Jeśli mamy przy tym pozostać, to już lepiej w ogóle zrezygnować.
– Pan jest maksymalistą – odparł Rakowski. – Słyszał pan co mówi Szreter?
– Mam swoje zdanie o argumentacji pana Szretera. Jeśli nie przywrócimy pełnego święta, znów będziemy wlekli się w ogonie. Litwini ogłosili już swoje święto 16 lutego, Czesi przywrócili 28 października. Jak my będziemy wyglądali wobec sąsiadujących narodów i całego świata?
– Czy jest pan pewien decyzji Litwinów?
– Zapewniam, że to prawda.
– Dobrze, ja to rozpatrzę, ale żadnych zapewnień nie daję.
Po tygodniu od przewodniczącego Komisji Administracji, Spraw Wewnętrznych i Wymiaru Sprawiedliwości posła Józefa Bareckiego dowiedziałem się, że rząd wycofał swój pierwotny projekt i zgłosił nowy wniosek o ustanowieniu pełnego święta narodowego. Premier obstawał, aby nadać temu rangę ustawy. Od tej chwili sprawa nabrała tempa. Komisje większością głosów opowiedziały się za projektem. 15 lutego br. przy czterech głosach sprzeciwu i 16 wstrzymujących się (niestety danych tych nie ma w stenogramach) Sejm ustanowił 11 Listopada jako święto państwowe i dzień wolny od pracy. Przedstawiając w imieniu komisji projekt rządu posłanka sprawozdawczyni nie wspomniała ani słowem czyja to była inicjatywa. Znalazło się jedynie stwierdzenie, te proponowany akt prawny stanowi realizację postulatów w sprawie restytucji święta.
– Liczba mnoga wskazuje, że inni również poczuwają się do praw autorskich.
– Nie jestem jedynym, który uważał, że trzeba przywrócić 11 Listopada jako święto państwowe. Sprawę tę podnosiło również m.in. SD. Z tym, że ja upomniałem się o to publicznie na forum sejmowym i pilnowałem aż do finału. Szkoda tylko, że ustawę przyjęto w sposób wręcz siermiężny. Oczekiwałem, że w takiej chwili posłowie wstaną i odśpiewają „Jeszcze Polska”. Nie było nawet orkiestry. Kiedy więc marszałek Porębski zamierzał przejść do kolejnego punktu obrad poprosiłem o głos wyrażając swoją radość z przywrócenia święta 11 Listopada. Powiedziałem, że w tej sytuacji mało istotna jest procedura ustawodawcza w kontekście faktu, że święto nigdy nie zostało zniesione. Najważniejsze, że święto 11 Listopada znów jest w Polsce świętem państwowym.
– Ale na razie mamy faktycznie dwa święta państwowe: 22 Lipca i 11 Listopada.
– Nie jest to żaden ewenement. Podobne sytuacje spotyka się w innych krajach. Również w II Rzeczypospolitej mieliśmy dwa święta państwowe: 3 Maja i 11 Listopada. Obchodzono je bardzo uroczyście, a głównymi akcentami były msze święte, defilady wojskowe, wiece, spotkania i manifestacje. Trzeba również pamiętać, te dla postępowców i liberałów 3 Maja był świętem wstecznym. Z kolei narodowcy przeciwni lewicy krytykowali 11 listopada jako datę zbyt bliską 10.XI. upamiętnioną powrotem Piłsudskiego. Dziś rozbieżności te znikają, 11 Listopada staje się wspólnym świętem łączącym Polaków ponad podziałami społecznymi i politycznymi.
– Przemawiając rok temu przed pomnikiem Konstytucji 3 Maja w czasie manifestacji organizowanej przez Komitet Obywatelski wyraził pan nadzieję, że następne święto będzie świętem państwowym obchodzonym przez całe społeczeństwo…
– Tamte obchody organizowane dwutorowo przez władze i siły społeczne zakończyły się niestety bardzo przykro. Aresztowano trzy osoby, wśród nich obecnego posła Tadeusza Mańko. Napisałem wówczas list protestacyjny, który opublikował „Tygodnik Powszechny”. Represje wobec nich złagodzono. Dziś jest we mnie radość i pewność, że 11 Listopada będziemy obchodzić w majestacie prawa godnie i bez obaw.
– Dziękuję za rozmowę.
WOJCIECH KLUSEK