„Polityka” nr 12, 19 marca 1988
BIAŁE PLAMY

Z PUBLIKACJI

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, w dniu 10 marca 1988 r. doszło do niezmiernie interesującej wymiany poglądów między posłami dotyczącej sprawy „białych plam” w naszej historii.

W dyskusji wystąpił poseł Ryszard Bender (bezpartyjny), który m. In. stwierdził: „… w tej Wysokiej Izbie musi zostać wypowiedziane słowo Katyń, tego wymaga honor narodu polskiego, jego męczeńskie dzieje w latach ostatniej wojny. Wypowiadam je w przekonaniu, że kompetentne czynniki rządowe zadbają ażeby jak najszybciej wszelkie okoliczności dotyczące Katynia zostały pogłębione, z troską o prawdę wyjaśnione. Wyjaśnić należy również cały splot spraw związanych z paktem Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, i z jego tragicznymi dla Polski następstwami z 17 września 1939 r., z wywózkami na Sybir wielotysięcznej rzeszy Polaków ciągnącymi się aż po 1941 r. Są w tej Izbie osoby, które boleśnie doznały tych wywózek.

W przeddzień obchodów 70 rocznicy odzyskania niepodległości – mówił dalej poseł R. Bender – musimy zapytać o losy więzienne wicepremiera rządu polskiego Jana Stanisława Jankowskiego, komendanta Armii Krajowej, gen. Leopolda Okulickiego, ministra Stanisława Jasiukiewicza. Gdzie są ich mogiły? Jak głasnost’, to głasnost’. Mówmy tutaj w Sejmie i o tej tragedii narodu, nikt inny za nas tego nie uczyni. Musi stać się wygodny wobec żyjących jeszcze świadków historii, naszych dzieci i wnuków”.

Poseł nawiązał do słów radzieckiego historyka Jurija Afanasjewa, który w rozmowie opublikowanej w październiku ub.r. na łamach „Polityki” powiedział: – „Nie potrafiłbym wymienić żadnego problemu z dziejów naszych polsko-radzieckich stosunków, od którego należałoby uciekać. Nawet Katyń, a może przede wszystkim Katyń – to problem, którym obowiązkowo powinni się zająć historycy – i polscy i radzieccy. Wspólnie. Tam natomiast gdzie oddzielnie będą potrafili dojść do prawdy – również powinni to czynić. Przecież nie jesteśmy dziećmi, ani ludźmi ślepymi”.

Do spraw poruszonych przez posła R. Bendera ustosunkował się poseł Jarema Maciszewski (PZPR), przewodniczący polskiej części wspólnej komisji historyków polskich i radzieckich, powołanej po podpisaniu przez Wojciecha Jaruzelskiego i Michaiła Gorbaczowa w kwietniu 1987 r. „Deklaracji o współpracy w dziedzinie ideologii, nauki i kultury między PZPR i KPZR”. Druga tura rozmów tej komisji zakończyła się niedawno w Warszawie.

Poseł Jarema Maciszewski omówił pracę komisji. „Katalog spraw, które komisja rozpatruje, jest znacznie szerszy i obfitszy niż ten, który postulował pan Profesor Bender z tej Wysokiej Trybuny (…) Rozpoczęliśmy te prace od roku 1917. Pierwszy zespół problemów dotyczy lat 1917-1921. Owocem tego będzie monografia naukowa pióra historyków polskich i radzieckich, która także obejmie całokształt problemów związanych z wojną polsko-radziecką 1920 r., jej przyczynami i również jej skutkami.

Kolejnym zespołem tematycznym, w którym posunęliśmy się bardzo daleko – czy moje ostrożniej powiem – daleko, jest sprawa tragedii komunistów polskich w końcu lat 30. związana zarówno z rozwiązaniem Komunistycznej Partii Polski w miesiącu sierpniu 1938 r. i represjami, tragiczną śmiercią wielu spośród przywódców Komunistycznej Partii Polski w latach 1937-38, a także w nieco wcześniejszych okresach chronologicznych.

Jesteśmy bliscy rozwiązania kompleksu spraw związanych z wydarzeniami lat 1938-39. Łącznie z układem radziecko- niemieckim z 23 sierpnia 1939 r., a także z innymi układami z 28 września tegoż roku. (…).

„Pragnę zwrócić uwagę – podkreślił poseł J. Maciszewski – że zanim wyniki pracy Komisji zostaną opublikowane już mamy autorytatywne i kompetentne wypowiedzi przewodniczącego radzieckiej części Komisji odnośnie charakteru wojny 1939 r. ze strony polskiej, uznanej od początku za wojnę sprawiedliwą, wojnę obronną, ze wszystkimi tego implikacjami i konsekwencjami. (…) Mamy wreszcie niezwykle istotną wypowiedź stwierdzającą nie tylko niedopuszczalność i obraźliwy w stosunku do narodu polskiego charakter wypowiedzi Wiaczesława Mołotowa z jesieni 1939 r., ale także wyraźne, nie pozostawiające żadnych wątpliwości stwierdzenie, iż sformułowanie o tym, iż państwo polskie przestało istnieć, było sformułowaniem nieprawdziwym, szkodliwym i obraźliwym w stosunku do narodu polskiego.

Kolejnym zespołem problemów jest zespół spraw dotyczących przemieszczeń i losu ludności polskiej w Związku Radzieckim w latach 1939-1941 (…), a także, dodał poseł J. Maciszewski: „przemieszczenia i deportacje związane z kompleksem problemów akowskich z lat 1944-1945”.

Pracę komisji ułatwia ujawnienie przez stronę radziecką ok. 106 tys. klatek mikrofilmowych nowych dokumentów archiwalnych.

Nawiązując już do słów R. Bendera o tragedii katyńskiej, J. Maciszewski stwierdził: – „Problem jest szerszy Panie profesorze niż tylko sprawa katyńska (…). Los oficerów, podoficerów i żołnierzy internowanych po 1939 r. zwłaszcza – tutaj chodzi o los tych, którzy byli internowani w trzech obozach: w Kozielsku I (proszę nie mylić z Kozielskiem II, oficerowie z Ko¬ielska II ocaleli wszyscy), w Starobielsku i Ostaszkowie (…).

Potrzebna w tej, tak jak i w każdej inne sprawie, a w tej może szczególnie, naukowa precyzja, jednych półprawd nie można zastępować innymi (…).

Zapewniam Wysoką Izbę, że znam niektóre materiały źródłowe, które nie są dostępnie jeszcze opinii publicznej. Przyjdzie czas, kiedy i one będą udostępnione. Pamiętać trzeba jednak przy tych wszystkich sprawach, że resentymenty pokutują nie tylko po naszej stronie granicy, one pokutują takie po drugiej stroncie granicy, one mają także uzasadnienie (…).

Przykro mi to mówić jako Polakowi: wręczałem na ostatnim posiedzeniu Komisji przewodniczącemu radzieckiej strony wykaz oficerów i żołnierzy Armii Czerwonej poległych na ziemi polskiej z rąk polskich i to nie w przypadkowych czy nieprzypadkowych starciach, powiedzmy przy rozwiązywaniu, przy próbach rozbrajania oddziału partyzanckiego gdzieś na Lubelszczyźnie, czy dalej na wschód, ale w Miechowskiem, Kieleckiem, a nawet na ziemiach odzyskanych. To jest obfita lista. Ale jeśli chcemy odkrywać prawdę, to trzeba ją odkryć w całej okazałości.”

Nawiązując do dyskusji w Sejmie „Trybuna Ludu” z dnia 12-13 marca br. opublikowała dokumentacje „historii wywabiania białych plam”. Przytoczyła fragmenty wspomnianej już tu „Deklaracji…”, fragmenty przemówień obu podpisanych pod nią przywódców, wypowiedzi prof. Gieorgija Smirnowa, przewodniczącego radzieckiej części polsko-radzieckiej wspólnej komisji historyków, przytaczając m. in. jego słowa, że „Historii zmienić nie można, ale ocenić ją od nowa, głębiej poznać przyczyny i istotę wydarzeń historycznych – nie tylko można ale i trzeba. (…)

Nasza partia na trwałe obrała politykę jawności. Czynimy obecnie to, czego jeszcze niedawno nie mogliśmy czynić. Jest zupełnie oczywiste, że nie uważamy, że stopień jawności osiągnięty obecnie jest najwyższy. W tych warunkach nie ma u nas żadnych powodów, aby ukrywać prawdę przed światową, polską czy radziecką społecznością”.

„Trybuna Ludu” opublikowała też apel nazywany „Listem otwartym polskich intelektualistów do przedstawicieli radzieckiego świata nauki i kultury”, cytując go za RWE, zamieszczając także obszerną polemikę z tym tekstem.

Tyle wybraliśmy z tej tak ważnej dziś dla stosunków między narodami zamieszkującymi Polskę i Związek Radziecki wymiany poglądów, w pełni podzielając słowa z „Deklaracji,..”, że „historia nie powinna być przedmiotem spekulacji ideologicznych oraz pretekstem do rozpalania nacjonalistycznych namiętności”.

 

Podczas tego samego posiedzenia Sejmu poseł R. Bender nawiązał do sytuacji zaistniałej w Zatoce Pomorskiej. Powiedział on, że jednostronną decyzją NRD rozszerzyła własne morze terytorialne do 12 mil anektując polską przestrzeń wodną. Spowodowało to, że tory wodne do Świnoujścia i Szczecina znalazły się nagle, rzekomo, w granicach tego państwa. Podobnego kroku nie uczyniła NRD w stosunku do RFN, tylko względem Polski. Cieszą się rewizjoniści twierdząc, że wszystko stało się w interesie ogólnoniemieckim, pangermańskim. Delimitacja morza terytorialnego dokonana przez NRD w Zatoce Pomorskiej jest sprzeczna z prawem międzynarodowym. Trzeba zintensyfikować rozmowy dyplomatyczne, które powinny doprowadzić jak najszybciej do restytucji naszego stanu posiadania w Zatoce Pomorskiej.

Na te pytania posłowi R. Benderowi odpowiadał minister spraw zagranicznych Marian Orzechowski. Stwierdził on, że: „w sprawie rozgraniczenia wód terytorialnych w Zatoce Pomorskiej nie może być mowy o żadnej aneksji polskiej przestrzeni wodnej, idzie po prostu o zderzenie interesów wynikających z rozszerzenia wód terytorialnych NRD do 12 mil. Rozszerzenia, które rodzi kolizje z nabytymi i spożytkowanymi przez Polskę prawami do torów podejściowych i kotwicowisk w tym regionie (…)

Pragnę poinformować Wysoką Izbę, jest to moim obowiązkiem, że toczą się obecnie rozmowy na ten temat. Będą one intensyfikowane. Mamy nadzieję, że stojąc na straży polskiego interesu narodowego osiągniemy rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony, służące zarazem – podkreślam to jeszcze raz bardzo wyraźnie – interesom całej wspólnoty socjalistycznej”.

M.H.