„Narodowy” nr 278, 30 listopada 1985
GENERAŁ JARUZELSKI OSTRZEGA KOŚCIÓŁ przed „mieszaniem się do polityki”…a poseł Bender ostrzega Jaruzelskiego

Z PUBLIKACJI

WARSZAWA – W swym pierwszym ważnym przemówieniu od czasu objęcia stanowiska przewodniczącego Rady Państwa, generał Jaruzelski oświadczył na konferencji ideologicznej partii, że Kościół nie powinien się mieszać do polityki i zapewnia, iż władze będą działały przeciwko księżom, którzy wtrącają się w tę dziedzinę życia. Nie dodał on – bo jego chwyt stałby się zbyt oczywisty – że tam gdzie polityka narusza zasady etyki lub godzi w religię, tam staje się sprawą kościelną, którą Kościół musi się zajmować w ramach swojej misji. Komuniści mają jednak krętacką zasadę nazywania wszystkiego polityką… by następnie wszystko wszystkim zakazywać, za wyjątkiem lizania sobie butów.

Nic dziwnego, że jedyny jasny element w dzisiejszej sytuacji w Polsce, to właśnie… buty Jaruzelskiego.

Tekst przemówienia Jaruzelskiego na ideologicznej konferencji partyjnej został opublikowany w dwa dni po jego ogłoszeniu. To opóźnienie nie zostało w żaden sposób wytłumaczone (chyba, ze zecerzy nie potrafili się połapać w zawiłościach argumentacji generalskiej).

Jaruzelski przyznaje w swym przemówieniu, iż sprzeczności w społeczeństwie są nieuniknione, lecz nie powinno to utrudniać prawdziwych kroków ku postępowi. Uprzedza on jednak swych towarzyszy partyjnych przed „wrogiem”. Wróg ten, z którego partia chyba chce utworzyć mit, jest już, zdaniem Jaruzelskiego tak słaby w samym kraju, że ubiega się o pomoc za granicą. Jaruzelski uważa, iż „wróg” ten, mimo, iż przygotował się do „długiego marszu” nie jest w obecnym stadium dla partii niebezpieczny. Oczywiście należy rozumieć, że „wróg” to „Solidarność” i ruch, odnowy moralnej kraju.

Jaruzelski był pełen uznania dla planu gospodarczego wprowadzonego w Związku Sowieckim… lecz podkreślił, iż Polska ma prawo do własnego.

Poseł Bender zignorowany

Przemówienie Jaruzelskiego można potraktować nieomal jako bezpośrednią odpowiedź na odezwę posła Sejmu PRL, wykładowcę Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Ryszarda Bendera, jednego z zaledwie dwóch posłów, którzy w obecnym Sejmie mają jakiekolwiek „kontakty” z Kościołem i Episkopatem.

Poseł Bender uprzedził nowego premiera, Zbigniewa Messnera, że będzie niemożliwością zbudować „nowy dialog” ze społeczeństwem, jeżeli będzie on „nadal ignorował wartości, entuzjazm, patriotyzm, propagowane przez „Solidarność” a podzielane przez znaczną część społeczeństwa”.

Poseł Bender zarzucił następnie władzom, że prowadzą one politykę dyskryminacyjną wobec katolików nie dopuszczając ich do odpowiedzialnych stanowisk.

„Prawdą jest – przyznał Bender – że było kilku wicepremierów katolików. Ale u podstaw, jaka jest sytuacja? Pokażcie mnie ekonomistów, prawników, nauczycieli, którzy mogą wykonywać swój zawód bez ukrywania swej wiary”.

„Mam nadzieję – mówił dalej Bender – że Sejm ten (…) znaczenie wartości, które przyniosła „Solidarność” zrobi tak, aby o ile możliwe brano je pod uwagę „w kontekście społecznym”.

Bender zakończył swe odważne i wzruszające przemówienie słowami przestrogi. Uprzedził on słuchaczy, iż przyszłość Polski, a zwłaszcza młodego pokolenia zależy od tego w jaki sposób zostaną rozwiązane obecne trudności wewnętrzne kraju.

W przemówieniu swym poseł Bender poruszył sedno problemów Polski dzisiejszej i mieszanie autentycznych bolączek – jak kryzys gospodarczy, lub próby penetrowania społeczeństwa, zwłaszcza kół bliskich „Solidarności” przez agitatorów mających własne, nie-polskie lub antypolskie cele – „z tym co jest najlepsze w społeczeństwie, na przykład ideały „Solidarności”… by potem wszystko odrzucić, za wyjątkiem komunistycznej dyktatury.. Jest to taktyka sprytna… ale skuteczna tylko na krótką metę. Na dalszą metę prowadzi do eksplozji!