„Zorza” nr 4, 25 stycznia 1981
WAŻNA ROCZNICA
Z PUBLIKACJI
O stanie badań nad powstaniem styczniowym rozmawiamy z profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego RYSZARDEM BENDEREM
WAŻNA ROCZNICA
Od kiedy pracuje Pan Profesor rund historią powstania styczniowego?
– Moim głównym terenem zainteresowania jest historia XIX wieku, zwłaszcza zaś epoka powstania styczniowego. Tematyką tą zająłem się przed blisko 30 laty, jeszcze jako uczeń prof. Andrzeja Wojtkowskiego. W 1961 r. doktoryzowałem się z tego zakresu u profesora Stefana Kieniewicza na Uniwersytecie Warszawskim. Plonem tych zainteresowań była praca „Ludność miejska Lubelskiego w akcji przedpowstaniowej 1861-62”, która nakładem Towarzystwa Naukowego KUL ukazała się w 1961 roku.
Tym, co zwróciło najbardziej moją uwagę w tej książce jest fakt, iż przesuwa Pan Profesor okres epoki powstania styczniowego o dwa, a nierzadko i o więcej lat. Czy zdaniem Pana ten „okres przygotowawczy” jest rzeczywiście tak ważny?
– Wydaje mi się, że tak. Okres przygotowawczy trwał długo, w różnych zaborach zresztą różnie. Etap spiskowy poprzedzały okresy manifestacji patriotyczno-religijnych. Ale oba są niesłychanie istotne dla kształtowania się pewnych wartości, do których odtąd następne pokolenia stale sięgały i sięgają nadal. Do tych wartości zaliczyłbym kształtowanie się etyki obowiązku oraz przekonanie o bezwzględnej konieczności obrony wolności narodu i wolności własnej, choćby obrona ta była z góry skazana na porażkę. Stąd, myślę, tak wielu ludzi w powstaniu styczniowym widzi ważną rocznicę.
Wiele tych przemyśleń uważny Czytelnik może odnaleźć w wydanej przez Pana Profesora w 1977 roku książce pt.: „Powstaniec-zakonnik o. Rafał Kalinowski”.
– To prawda. Gwoli ścisłości chciałbym jednak dodać, iż wspomniana książka nawiązuje do Wspomnień o. Rafała, obejmujących lata jego życia świeckiego 1835-1877, które wydane przeze mnie ukazały się już 1965 roku (Towarzystwo Naukowe KUL). Podstawę do jej napisania stanowiła również niepublikowana jeszcze wówczas korespondencja o. Rafała przechowywana w klasztorach oo. karmelitów w Wadowicach i w Krakowie oraz prawdziwa kopalnia informacji źródłowych, jaką stanowi wielotomowa publikacja polsko-radziecka, ukazująca się pod kierunkiem S. Kieniewicza i J. Millera pt.: „Powstanie styczniowe. Materiały i dokumenty”. W wyniku wszystkich tych zabiegów napisałem biografię niezwykłego człowieka: kapitana inżyniera artylerii Józefa Kalinowskiego, powstańca 1863 roku, Sybiraka, późniejszego o. Rafała, karmelitę bosego. W tej książce próbuję z całym dostępnym mi naukowym obiektywizmem przedstawić cechy osobowości powstańca-zakonnika, który w wieku 28 lat porzucił dobrze zapowiadającą się karierę w wojsku rosyjskim i wstąpił w szeregi powstańcze, obejmując stanowisko kierownika Wydziału Wojny na Litwie.
Biografię o. Rafała można chyba potraktować jako pewnego rodzaju spłatę długu wdzięczności w stosunku do duchowieństwa polskiego, które tak licznie wzięło przecież udział w powstaniu styczniowym, a które nie doczekało się oddzielnej pracy – monografii?
– Myślę, ze tak. Szerzej piszę o tym w książce „Chrześcijanie w polskich ruchach demokratycznych XIX stulecia”, opublikowanej w 1975 r. Obszerne rozdziały poświęcam w niej udziałowi duchowieństwa w przedpowstaniowej konspiracji i w samym powstaniu. Przypominam, iż ogromna większość duchowieństwa polskiego zaakceptowała demokratyczny program społeczny Czerwonych. Wzięło ono udział w prawie wszystkich akcjach politycznych, podejmowanych przez ówczesną lewicę. Księża zasiadali we władzach spiskowych i powstańczych powołanych przez Czerwonych. Kapłan katolicki ks. Karol Mikoszewski znalazł się w składzie Rządu Narodowego, ogłaszającego 22 I 1863 roku wybuch powstania. Ostatnim zaś partyzantem powstania był ks. Stanisław Brzóska.
Ale źródłowej monografii ks. Brzóski ciągle jeszcze nie ma. Podobnie jak Stefana Bobrowskiego, Zygmunta Padlewskiego, gen. Antoniego Jeziorańskiego czy nade wszystko przywódcy powstania, Romualda Traugutta. Czy zdaniem Pana Profesora jest szansa, że wreszcie doczekamy się tych pozycji?
– Najtrudniejsza jest sprawa z napisaniem monografii czy też biografii Romualda Traugutta. Główną przeszkodą są trudności źródłowe. Napisanie takiej pracy należałoby poprzedzić drobiazgową kwerendą w archiwach krajowych i zagranicznych, co pozwoliłoby na wypełnienie bardzo dotkliwej luki, jaką jest brak archiwów Rządu Narodowego. Jednakie nie należy tu tracić nadziei, gdyż z roku na rok ilość odzyskanych źródeł stale się zwiększa. I tak np. w ostatnich latach nastąpiła publikacja pamiętnika Romualda Traugutta. Historia tego dokumentu jest znamienna. O istnieniu pamiętnika Traugutta dowiedzieliśmy się w 1933 roku, kiedy to najstarsza córka dyktatora powstania, Anna Juszkiewiczowa, przekazała go ks. Józefowi Jarzębowskiemu, marianinowi, znanemu kolekcjonerowi pamiątek po powstaniu styczniowym. Po II wojnie światowej ks. Jarzębowski znalazł się w Anglii w kolegium mariańskim w Fawley Court nad Tamizą, niedaleko Londynu. Pamiętnik Romualda Traugutta (spisany najpewniej około 1860 roku) został przez ks. Jarzębowskiego przygotowany do druku i pośmiertnie opublikowany w książce „Traugutt-Dokumenty, listy, wspomnienia, wypisy”, Londyn 1970, do której dołączyłem mój wstęp. Było to jednak wydanie „amatorskie”. Reedycji tego dokumentu dokonałem w 1976 roku na łamach 3 numeru „Więzi”. Obszerny rozdział poświęciłem Trauguttowi także w cytowanej już książce „Chrześcijanie w polskich ruchach demokratycznych XIX wieku”. Generalnie o tym można powiedzieć tak: od napisania monografii o Romualdzie Traugutcie nikt nie ucieknie… Wierzę, że wcześniej czy później taka praca się ukaże.
Wspomniał Pan Profesor o bardzo optymistycznym fakcie, jakim jest zwiększająca się ilość źródeł o powstaniu. Prosiłbym o rozszerzenie tej myśli.
– Ilości źródeł archiwalnych, zwłaszcza regionalnych, także podworskich, mało dotąd wykorzystywanych, jest znaczne. Wiele z nich, jak np. Akta Ordynacji Zamoyskiej (20 tysięcy woluminów), jest już uporządkowanych. Podobnie sprawa wygląda z bogatymi źródłowo archiwami kościelnymi. Wielkie zasługi na polu publikowania materiałów źródłowych o powstaniu styczniowym kładą również historycy czynni poza granicami kraju. Myślę tu o poszukiwaniach archiwalnych, podejmowanych przez prof. Stanisława Bóbr -Tylingo, prof. Peter Brocka, (obu z Kanady), a także prof. Włodzimierza Djakowa z Moskwy. Ale wiele archiwów wojewódzkich czy też mniej znanych podworskich, np. ordynacji Myszkowskich – czeka jeszcze na kwerendę i przebadanie. Jest to praca na wiele, wiele lat.
Czy uwzględniając te źródle ukazują się nowe prace o powstaniu styczniowym?
– Naturalnie. I tak m.in. Helena Rzadkowska napisała interesującą monografię gen. Mariana Langiewicza, prof. Stefan Kieniewicz swe monumentalne Powstanie Styczniowe (PWN 1962), a wcześniej Sprawę włościańską w powstaniu styczniowym (Ossolineum 1953). Kwestią chłopską w Królestwie Polskim w dobie powstania styczniowego zajmował się też Emanuel Halicz. Franciszka Ramotowska opublikowała w 1971 r. książkę pt „Rząd carski wobec manifestacji patriotycznych w Królestwie Polskim w latach 1860-62”, a kilka lat później, w 1978 r. monografię „Rząd Narodowy w latach 1863-1864”.
A nad czym obecnie pracuje Pan, Panie Profesorze?
– Przygotowuję monografię o wspomnianym już w naszej rozmowie ks. Karolu Mikoszewskim, głośnym „Księdzu Syxtusie”, wydawcy tajnego pisma „Głos Kapłana Polskiego”, powstańcu, emigrancie, z czasem zesłanym w głąb Rosji, działaczu społecznym. Książka wedle zapowiedzi ukazać się ma już w roku przyszłym.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: BOHDAN RODZIEWICZ