21 posiedzenie Senatu w dniu 12 września 1992 r.

PRZEMÓWIENIA SENACKIE

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku!

Wyraziliśmy tu kiedyś akceptację dla rzecznika praw obywatelskich Tadeusza Zielińskiego. Wydawało nam się, że będzie on stał na straży praw obywatelskich nie tylko zlaicyzowanej mniejszości, lecz także wierzącej większości narodu, na straży jego tradycji narodowych i religijnych, które system komunistyczny starał się za wszelką cenę unicestwić.

Rzecznik praw obywatelskich nie stanął, niestety, na straży najwyższych wartości narodu, jego chrześcijańskiej tradycji, wystarczająco mocno tępionej przez brunatny i czerwony socjalizm.

Oświadczenia rzecznika wskazują, że stał się on orędownikiem laicyzacji młodzieży polskiej, laicyzacji bezskutecznie forsowanej wcześniej przez PPR i PZPR na zlecenie radzieckich mocodawców. Wolnomyślicielom z tych partii nie udało się. Należy wierzyć, że nie uda się również tym kręgom, które liczą na wsparcie rzecznika – Tadeusza Zielińskiego.

Z poduszczenia władz partyjnych usuwano ze szkół krzyże, o które walczyła młodzież we Włoszczowie, w Miętnem i wielu innych polskich szkołach. Dużo wcześniej, w czasie sowieckiej okupacji było całkiem podobnie. Pamiętam, jak tuż po 17 września 1939 r. malowaliśmy z kolegami atramentem krzyż na ścianie w klasie II a, w szkole powszechnej w Łomży.

Czy w wolnej Trzeciej Rzeczypospolitej rzecznik praw obywatelskich ma prawo – na wzór sowieckich okupantów i ich sukcesorów, PPR i PZPR – żądać usuwania krzyży z sal szkolnych? Nie, przenigdy, stałby się wówczas nie rzecznikiem, a niedorzecznikiem praw obywatelskich. Rzecznikowi praw obywatelskich nie wolno podjudzać opinii publicznej przeciw religii w szkole, będącej tam od stuleci, nawet w latach niewoli i zaborów, stanowiącej korzenie kultury polskiej i patriotycznych postaw.

Kapłani polscy, katecheci uczący religii czy etyki mogą i powinni być wynagradzani ze środków publicznych, z pieniędzy wierzącej przecież części podatników polskich.

Przeciw religii, przeciw duchowieństwu, przeciw księdzu Popiełuszce judził w czasie stanu wojennego i czyni to dziś na łamach tygodnika „Nie” Jerzy Urban. W czasie telewizyjnej debaty w dniu 21 kwietnia 1992r. nazwałem go Goebbelsem stanu wojennego i nie cofam tego określenia. Propagował on bowiem internacjonalny sowiecki socjalizm z taką samą perfekcją, z jaką Goebbels głosił narodowy socjalizm, nazizm.

Nie chciałbym być zmuszony w przyszłości do użycia tego określenia względem kogokolwiek w Polsce. Jest tak nie dlatego, że Jerzy Urban wytoczył mi proces, że się boję, ale dlatego, że nie wyobrażam sobie, żeby Polak mógł postawić sobie za cel ograniczenie nauki religii w szkołach, wyrzucenie krzyży ze szkół.

Jako członek tej izby czuję się zobowiązany poinformować, iż proces wytoczony mi przez Urbana rozpocznie się w najbliższą środę, 16 września br., przed Sądem Wojewódzkim w Lublinie. Jestem wdzięczny koledze senatorowi – mecenasowi Marianowi Rejniewiczowi, że podjął się mojej obrony.

Wysoki Senacie!

Pan rzecznik porusza również sprawę stopni z religii na świadectwach szkolnych. Kiedyś, gdy PPR, a następnie PZPR nie zniewoliły jeszcze narodu, religia była obecna w szkołach PRL. Trwało to przez długi powojenny okres, również po październiku 1956 r. Stopień z religii widniał na pierwszym miejscu, przed oceną ze sprawowania, później na drugim miejscu, po ocenie ze sprawowania, by wreszcie znaleźć się na końcu, ale był.

Wysoka Izbo!

Mogliśmy mieć stopnie z religii na świadectwach szkolnych za czasów Bieruta, za czasów Władysława Gomułki, a w Polsce Lecha Wałęsy ma to być zabronione? Oto ironia naszych polskich dziejów, nadal tragicznych. Nie sposób inaczej tego określić.

Panie Prezydencie! Lękam się, że niedługo ze strony rzecznika praw obywatelskich padnie stwierdzenie, że pan nie może zjawiać się w Sejmie i Senacie z wizerunkiem Matki Boskiej w klapie, bo to narusza wolność religijną, bo ani w Sejmie, ani w Senacie nie wisi krzyż. Wierzę, że do tego nie dojdzie, ale lękam się, stąd moje słowa.

Panie Prezydencie! Wierzę również głęboko, że tak długo, jak długo będzie pan nosił w klapie wizerunek Chrystusowej Matki, Częstochowskiej Pani, żaden dostojnik państwowy, nawet rzecznik praw obywatelskich, nie narzuci narodowi, młodzieży polskiej, wierzącej, chrześcijańskiej, katolickiej większości, swej indyferentnej wizji edukacji, a krzyże nie znikną ponownie ze szkolnych sal.

Pan Zieliński nie zlaicyzuje polskiej młodzieży, to syzyfowy wysiłek. Z Bożą pomocą – jeśli zabraknie ludzkiej -obroni się ona. W jakim świetle przejdzie pan wówczas do historii? Jako kto?

Dołączam się do wniosków, które padły już w Senacie w lipcu br., o jak najszybsze odwołanie przez Sejm rzecznika praw obywatelskich Tadeusza Zielińskiego. (Oklaski)