20 posiedzenie Senatu w dniu 7 sierpnia 1992 r.

PRZEMÓWIENIA SENACKIE

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku!

Pragnę zwrócić się do Wysokiej Izby z prośbą, z apelem o przyjęcie wniosku sprawozdawcy, czyli wniosku większości dotyczącego regulaminu. On wreszcie rzeczywiście porządkuje tok naszych obrad. Jeśli przyjmiemy tę propozycję, wówczas jest większa szansa, żeby szczegółowe poprawki, które zgłaszamy – nieraz są one bardzo istotne – mogły przejść. Przy dotychczasowym trybie głosowania, na ogół z różnorakich względów, przechodził wniosek komisji, natomiast nasze szczegółowe spostrzeżenia, uwagi, poprawki upadały. To była niezdrowa sytuacja. Dobrze, że ta zmiana wprowadza nowy porządek, który daje szansę na uchwalenie, również indywidualnych, zmian proponowanych przez poszczególnych senatorów.

Nie zgodziłbym się natomiast z wnioskiem mniejszości. I apelowałbym o to, żeby nie uwzględniać tego, iż wnioskiem najdalej idącym – a więc głosowanym od razu w pierwszej kolejności, podobnie jak wniosek o odrzucenie sprawy był wniosek o przyjęcie ustawy bez zastrzeżeń. Przyjęcie bez zastrzeżeń od razu eliminuje nasze wątpliwości. Dochodzimy więc tu do zupełnie absurdalnej sytuacji. I chociażby z tego formalnego względu nie możemy chyba – nie wiem, czy panie i panowie senatorowie podzielą moje spostrzeżenie – zgodzić się na to, aby projekt ustawy, który wpłynął z Sejmu do Senatu, mógł być akceptowany w pierwszej kolejności przy głosowaniu.

Poparłbym również bardzo istotny wniosek pana senatora Leszka Piotrowskiego. Jak słyszałem na posiedzeniu komisji, wraca on do tradycji, która istniała w poprzedniej kadencji Senatu. Boję się jednak, że mógłbym go skomentować niezbyt gruntownie i prosiłbym pana senatora Leszka Piotrowskiego, by istotę swojej propozycji zechciał nam przedstawić, żebyśmy mogli głosować w sposób świadomy i w pełni ją rozumiejąc. Dziękuję, Panie Marszałku.

(…)

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku!

Pragnę poinformować, a właściwie uzmysłowić Wysokiej Izbie, jaka sytuacja ma dzisiaj w Polsce miejsce, jeśli chodzi o strajki.

Jako izba wyższa parlamentu, izba refleksji, powinniśmy sobie zdawać sprawę z tego, że sytuacja jest niebezpieczna. Strajkujący są zdeterminowani. Wiemy, w jak ciężkiej sytuacji wszyscy, a szczególnie polscy robotnicy, dziś się znaleźli. Nie można dopuścić do tego, ażeby ta determinacja spowodowała destabilizację w kraju.

Pamiętajmy, że w życiu publicznym działają różne, wręcz agenturalne siły. Zanim nasza ustawa lustracyjna ukaże się i pomoże, siły te mogą zmierzać w kierunku destabilizacji państwa. Występują one na różnych szczeblach. Znamy opinie, że nie omijają nawet rządu. W związku z tym, jako Senat, musimy zadbać o to, ażeby wypracować modus vivendi, zgodę narodową. Apeluję do pana marszałka, do prezydium Senatu, do nas wszystkich, abyśmy szczególną uwagę zwrócili na tę sytuację.

Rząd jest mimo wszystko arogancki. Jak można mówić, że nie będzie się spotykać ze strajkującymi, którzy znajdują się naprawdę w trudnej sytuacji? Przecież oni są tylko stroną, oni są jedynie stroną, rząd natomiast jest arbitrem. On pierwszy musi wyciągnąć rękę. Jest przecież nie tylko stroną, ale i arbitrem. Wymaga tego elementarne poczucie sprawiedliwości.
W tej sytuacji wydaje mi się… Zwracam się szczególnie do senatorów, którzy są w swoich regionach wyborczych blisko takich ognisk zapalnych, jak zagłębie miedziowe, Bielsko-Biała, Mielec i wielu innych miejsc. Apeluję o to, ażeby stali się mediatorami w tych sprawach. Wiadomo, że inne czynniki, łącznie z rządem, gubią się w tym wszystkim. Rząd jest niekiedy uznawany za instytucję stronniczą.

W związku z tym apeluję, jeszcze raz do nas wszystkich, abyśmy trzymali rękę na pulsie i interweniowali, tam gdzie to jest możliwe, a tym samym – budowali zgodę narodową. Tylko wtedy gdy ta zgoda będzie utrzymana, siły wewnętrzne i zewnętrzne nie zdołają zdestabilizować Polski i sprawić, ażebyśmy wchodzili w różne układy europejskie jako ubodzy krewni. Apeluję o reakcję ze strony Senatu. (Oklaski)