19 posiedzenie Senatu w dniu 28 lipca 1992 r.
PRZEMÓWIENIA SENACKIE
Senator Ryszard Bender:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Senacki projekt ustawy o warunkach wstępnych zajmowania niektórych stanowisk w Rzeczypospolitej Polskiej, przedstawiony dziś w drugim czytaniu, jest bardzo wyważony. Uwzględnia wiele uwag poczynionych w tej izbie w czasie debaty w dniu 23 lipca. Uwzględnia je, ale, niestety, zawężając zakres ustawy. Cóż zrobić? Nawet w komisjach senackich trudno się obejść bez kompromisu.
Wysoki Senacie!
Tak jak stwierdził pan senator Zbigniew Romaszewski, w ostatniej fazie prac komisji uwagę skupił problem sprawowania wysokich funkcji w Wojsku Polskim przez osoby powiązane agenturalnie z tajnymi służbami komunistycznymi polskimi i sowieckimi. A tacy, nikt nie zaprzeczy, w wojsku ludowym polskim byli.
I oto słyszymy, podaje dziś radio i prasa, że wiceminister Obrony Narodowej, pan Bronisław Komorowski, twierdzi, że w polskim wojsku nie sposób przeprowadzić dekomunizacji według projektu senackiego bez ogromnego uszczerbku dla zdolności bojowej wojska. Tak Polakowi mówić nie wolno, chyba że… Nie będę kończył zdania.
Należałoby zapytać, czy taka wypowiedź polskiego wiceministra to nie jest przesłyszenie albo jakiś błąd zecerski w gazetach. Jak polski minister może oświadczać publicznie, że dekomunizacja to działanie na szkodę polskiego wojska i jego bojowych zdolności?
Pytam: o jaką bojową sprawność Wojska Polskiego chodzi ministrowi Komorowskiemu? Wyspecjalizowani w ludowym Wojsku Polskim oficerowie nabyli bojowych umiejętności, ale wymierzonych przede wszystkim przeciw własnemu narodowi. To oni likwidowali tzw. reakcyjne bandy polskiego podziemia, największych patriotów polskich, którzy w szeregach ROAK, NSZ i WIN walczyli z przemocą komunistyczną w Polsce i z narzuconym nam stalinowskim systemem władzy i państwa. To wyszkoleni w ludowym Wojsku Polskim oficerowie, których nie chce objąć dekomunizacją pan minister Komorowski, napędzali ludzi podziemia do kazamat więziennych urzędów bezpieczeństwa.
W Łomżyńskiem ludowe Wojsko Polskie przywoziło do więziennych cel urzędu bezpieczeństwa młodzież polską, niekiedy to były dzieciaki, połapane po polskich wsiach za rzekome sprzyjanie „bandom podziemia”, jak sarkastycznie i obrzydliwie określano polskie podziemie. Jeśli tam ich nie zakatowano i nie zabito, wysyłano te dzieciaki do karnych górniczych brygad w kopalniach, gdzie traciły zdrowie a następnie życie. W Łomży, w budynku urzędu bezpieczeństwa, w biały dzień rozstrzeliwano przywożonych przez wojsko z wypraw bojowych – tu były kwalifikacje bojowe – z wypraw bojowych w teren partyzantów byłych akowców i eneszetowców. W tym czasie w budynku liceum my, uczniowie, musieliśmy schodzić z drugiego piętra, by nie oglądać egzekucji. Taka była delikatność ówczesnych władz!
Sędziwy dziś ksiądz Olęcki, żyjący w Kuleszach Kościelnych, był nawet wzywany do posług duchowych dla rozstrzeliwanych. Zapamiętał on około setki nazwisk młodych ludzi, którzy zginęli na podwórzu łomżyńskiego urzędu bezpieczeństwa, na komendę słynnego Eliasza, który wypowiadał słowa: „w serce wroga ludu – pal”. A gdy strzał był niecelny, dobijał, z reguły drągiem żelaznym. Ten kapitan Eliasz mieszka dziś w Szwecji i zmienił się podobno nie do poznania.
Jeśli dopełnimy dekomunizacji w Wojsku Polskim, to któż w nim będzie dowodził, któż pozostanie – nasuwałyby się takie wnioski, wynikające z rozumowania pana ministra Komorowskiego.
Dziwię się, że kolejni ministrowie obrony narodowej, mimo upływu trzech lat, nie wykształcili jeszcze dużego zastępu nowych dowódców wojskowych. Pamiętajmy: Józef Piłsudski, człowiek lewicy, socjalista, potrafił bić bolszewików z dowódcami rekrutującymi się głównie z nowo wyszkolonych byłych legionistów, których kształcili w Polsce kpt. Charles de Gaulle, gen. Weygand i inni. Dlaczego dziś nie czyni się podobnie, a w MON troszczy się o ludzi komuny, którzy niczym kleszcze trzymają w swych uściskach polską młodzież wojskową i samych kolejnych ministrów?
Wysoki Senacie! W trakcie pierwszego czytania projektu ustawy mówiłem, że nie jest rzeczą dobrą, jest wręcz rzeczą złą, iż zaświadczenia będzie wystawiać MSW. Minister o określonej orientacji politycznej, a tym bardziej jego urzędnicy, których nasza ustawa lustracyjna nie obejmuje, będą mogli przy interpretacjach tzw. teczek stosować nie tylko rozszerzoną, ale również zawężoną interpretację materiałów służby bezpieczeństwa – też niebezpieczną, bo umożliwiającą ukrycie powiązań agenturalnych.
Do tego, co powiedziałem w izbie przed kilku dniami, dodaję więc kolejną propozycję. Po uchwaleniu przez Sejm senackiego projektu ustawy nasza izba podjęłaby nową inicjatywę ustawodawczą, dotyczącą wyłączenia akt SB z gestii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i przekazania ich pod nadzór niezależnej komisji.
Potrzebny nam jest w Polsce ksiądz Joachim Gauck, potrzebna jest niezależna, tak jak w Niemczech, komisja. Wtedy dopiero wszyscy obywatele, a nie tylko wybrani, będą mieli dostęp do materiałów, które zebrały tajemne, diaboliczne służby bezpieczeństwa. Bez ujawnienia akt dekomunizacja w Polsce nie będzie możliwa, a potrzebna nam jest dla pełnej suwerenności, dla niepodległości Polski.
(…)
Senator Edward Wende:
Ad vocem wypowiedzi pana senatora Bendera.
Przepraszam, Panie Senatorze, ale nie mogę się pogodzić z oceną wystąpienia ministra Komorowskiego. Powiedział po prostu, że lustracja obejmie wszystkich wyższych oficerów armii, całą kadrę, której w trzy lata, jak pan był uprzejmy powiedzieć, wykształcić się nie da. Nie ma takich możliwości, żeby ktoś awansował do stopnia generała i był kompetentny w swojej służbie w ciągu trzech lat. Wobec czego minister Komorowski powiedział tylko tyle, że zwolnienie, usunięcie z armii wszystkich wyższych oficerów będzie działało na szkodę siły obronnej tej armii i, niestety, w naszej konkretnej sytuacji miał rację.
Ci, których pan wymieniał, Panie Senatorze, te „kanalie”, przepraszam, że użyję tego słowa, o których pan mówił, już nie żyją albo nie mają niczego do powiedzenia.
Zakończył pan jedno ze zdań swojego wystąpienia postawieniem pytania „chyba. że…”. Muszę powiedzieć, że tego typu zawieszenie pytania i brak odpowiedzi obraża ministra Komorowskiego. I chciałbym wiedzieć, co pan miał na myśli: „chyba, że…” co?
(Senator Ryszard Bender: Już powiem. Przede wszystkim, Panie Senatorze, cytuję słowa, które podało radio i prasa. Uważam, że polski minister nie może stwierdzać, że dekomunizacja w Wojsku Polskim byłaby szkodliwa. Ona jest potrzebna, jak świeże powietrze w stęchliźnie, która nam została po systemie komunistycznym.)