10 posiedzenie Senatu w dniu 10 kwietnia 1992 r.

PRZEMÓWIENIA SENACKIE

Senator Ryszard Bender:

Pan senator Juszkiewicz bardzo słusznie podniósł tę sprawę. I tylko pewne wyjaśnienie. Przed wojną obie kancelarie – Sejmu i Senatu – mogły być mniej liczne, z tej przyczyny, że posłowie i senatorowie z diet opłacali urzędników. Świętej pamięci Karol Popiel, przywódca Chadecji, opowiadał mi przed śmiercią, że dieta wystarczała na opłacenie trzech urzędników i na zafundowanie co tydzień obiadu kilkunastu ludziom z jego okręgu wyborczego. Dziękuję.

(…)

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku!

Nie muszę przekonywać Wysokiej Izby, że znaczna część społeczeństwa polskiego przyjęła z zadowoleniem fakt zmiany na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego i obsadzenia go właśnie przez panią prezes Hannę Gronkiewicz-Waltz. Pani prezes przejęła jednak instytucję dawną, z nie najlepszymi tradycjami, stworzoną po wojnie przez system komunistyczny dla wywrócenia do góry nogami tego wszystkiego, co wówczas było, tj. dla zniszczenia handlu prywatnego, rzemiosła, przemysłu. Instytucja ta, z różnymi modyfikacjami, istnieje do dzisiaj i niemało trudu będzie musiała włożyć pani prezes, i już wkłada, ażeby w jakiś sposób poprzez tę instytucję – stworzoną do innych celów – doprowadzić do nowego systemu gospodarki w naszym kraju.

Nie jestem bankowcem, natomiast jako historyk zajmujący się trochę także i gospodarczymi sprawami pragnę zastanowić się nad tym – pytanie to kieruję do prawników i ekonomistów – czy nie byłoby możliwości powrotu do instytucji Banku Polskiego. Banku Polskiego, który został zlikwidowany, ale przecież znany jest jego statut, jego struktura, a także to jak świetnie służył przedwojennej naszej gospodarce. Stąd moje pytanie, czy nie czas odejść od stanowiącej relikt przeszłości struktury Narodowego Banku Polskiego i skoro wchodzimy jako III Rzeczpospolita w życie narodu, również i ten Bank Polski – będący chlubą II Rzeczypospolitej, a mający tradycje jeszcze dziewiętnastowieczne, z czasów Królestwa Polskiego – przywrócić. Dziękuję, Panie Marszałku, skończyłem.

(…)

Senator Ryszard Bender:

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Obradujemy w momencie, gdy w kraju dzieją się rzeczy dziwne i niepokojące, związane – jak wieść niesie – również z uchwalanym budżetem.

Oświadczenie pana ministra Parysa, jego zejście ze sceny rządowej z powodu nagłego urlopu, bulwersuje opinię publiczną. Nie dość tego, prasa dzisiejsza donosi o przygotowywanym w Polsce wprowadzeniu stanu wyjątkowego, jeśli parlament nie przyjmie projektu budżetu. Przy wprowadzaniu stanu wyjątkowego mieliby uczestniczyć pułkownicy i generałowie, współtwórcy stanu wojennego z 1981r.

Co to wszystko znaczy, Wysoka Izbo? Czym to grozi – o ile nie mija się zupełnie z prawdą – państwu i narodowi, nie muszę nikogo przekonywać. Czyżby zamach stanu, rozwiązanie obu izb parlamentu, rzeczywiście było przewidywane, jak się słyszy w środkach masowego przekazu, jak to czytamy w prasie? Czy groźba ta trwa, czy już minęła?

W zaistniałej napiętej sytuacji, gdy Sejm nie obraduje, Senat nie może pozostawać bezczynny! Apeluję do pana marszałka Augusta Chełkowskiego, by odbył rozmowy z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej i prezesem Rady Ministrów, a następnie udzielił naszej izbie stosownych wyjaśnień.