VII sesja Sejmu – 48 posiedzenie z 17 maja 1989 r.
Dyskusja nad projektami ustaw: o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w PRL; o gwarancjach wolności sumienia i wyznania; o ubezpieczeniu społecznym duchownych.
PRZEMÓWIENIA SEJMOWE
Poseł Ryszard Bender
Panie Marszałku! Ekscelencje! Dostojni Przedstawiciele hierarchii kościelnej po raz pierwszy goszczący w tej Wysokiej Izbie! Wysoki Sejmie!
Z satysfakcją i głębokim zadowoleniem zabieram głos. Trzy ustawy w sprawach kościelnych, które będziemy dziś uchwalać, dzięki pracom komisji, które zreferował pan poseł Kazimierz Barcikowski – wiceprzewodniczący Rady Państwa, nie budzą już tych zastrzeżeń, jakie podniosłem w swoim wystąpieniu sejmowym 26 kwietnia br. Wydawało się wtedy, nie tylko mnie, że jakiś diablik wyskoczył ze szkatułki i pomieszał teksty projektów ustaw parafowanych z hierarchią kościelną, z tekstami przedstawionymi nam posłom. Złośliwi i naiwni byli zdania nawet, że skoro władza ma już naprzeciw siebie zorganizowaną opozycję, nie musi oglądać się w tym samym stopniu, jak dawniej na Kościół. Nie, różne opozycje i koalicje pojawiały się w Polsce i przemijały, a życie naszego społeczeństwa i państwa nigdy normalnie nie mogło się toczyć bez Kościoła. Pomniejszanie jego oddziaływania społecznego zawsze dokonywało się ze szkodą dla narodu. Szczególne zadowolenie budzi fakt, że projekt ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego omawiany dziś, wrócił do pierwotniej postaci parafowanej z hierarchią Kościoła.
Podobnie w projekcie ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania nie ma już ideologicznego werbalizmu, który niepokoił w art. 45 poprzedniego projektu ustawy.
Z pełną aprobatą można przyjąć również projekt ustawy o ubezpieczeniu społecznym duchowieństwa. Zrywa on z trwającą przez ponad 40 powojennych lat dyskryminacją kapłanów, zakonników, zakonnic w zakresie powszechnej opieki zdrowotnej i socjalnej istniejącej w kraju.
Wysoka Izbo! Jako historykowi także najnowszych dziejów Polski znany mi jest Konkordat zawarty w 1925 roku między Rzeczpospolitą Polską i Stolicą Apostolską oraz związane z nim akty wykonawcze dotyczące Kościoła rzymskokatolickiego i innych kościołów w Polsce. Pragnę stwierdzić, że uchwalone dziś ustawy nie pomniejszają pozycji Kościoła, nie naruszają interesów państwa, niekiedy wręcz współbrzmią w swej merytorycznej wymowie z tamtymi aktami prawnymi, z Konkordatem nieopacznie i niepotrzebnie po ostatniej wojnie wypowiedzianym. Wszystkie trzy wymienione ustawy będą po uchwaleniu przez Sejm korzystne zarówno dla Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, jak też dla państwa, dla narodu. Można je bez przesady określić jako Magna Charta Libertatum dla wszystkich kościołów w Polsce, w tym dla Kościoła mi najbliższego rzymskokatolickiego. Kościoła tak nieludzko wręcz ograniczanego, represjonowanego w latach stalinowsko-bierutowskich wypaczeń, które aby się nigdy więcej w Rzeczypospolitej Polskiej nie powtórzyły.
Wysoki Sejmie! Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden ważny aspekt związany z Kościołem rzymskokatolickim. Myślę o jego oddziaływaniu na życie społeczne narodu. Kościół polski w latach niewoli, przed wojną, w czasie i po wojnie wchodził często w rytm bieżących spraw życia społecznego, a nawet politycznego. W sytuacjach trudnych, wybuchowych bywał czynnikiem amortyzującym, a nawet eliminującym konflikty. Świadczą o tym nasze powojenne dzieje, zwłaszcza te ostatnie, wystarczy wspomnieć obrady okrągłego stołu, który bez zaangażowania strony kościelnej, na prośbę obu zasiadających grup, nie byłby tym samym stołem.
Te poczynania Kościoła stanowiły zawsze i stanowią niejako działania zastępcze, wynikające z dziejowej konieczności, z obywatelskiej troski o losy narodu i państwa, ciągle odbudowywanego po powstaniach i zawieruchach wojen światowych. Społeczne zaangażowanie Kościoła miało miejsce w przeszłości i wynika dziś z głębokich pragnień szerokich rzesz narodu, który widzi w Kościele polskim tarczę i autorytet najwyższy w trudnych i skomplikowanych wydarzeniach rozgrywających się współcześnie w Polsce i w świecie.
Zmierzamy jednak ku normalnemu życiu społecznemu i politycznemu w naszym kraju. Ono sprawiać powinno, by aplikacją katolickich zasad społecznych zajmowali się świeccy. Czynić to powinni przez swoje katolickie organizacje społeczne, chrześcijańskie związki zawodowe, chrześcijańskie partie polityczne w naszym kraju. Działać oni będą w łączności z hierarchią kościelną, ale na własną wyłącznie odpowiedzialność. Tych chrześcijańskich struktur politycznych w Polsce jeszcze nie mamy, przynajmniej w tym wyższym ich zakresie formalnym. Ciągle ich brakuje. Dzieje się tak ze szkodą dla społeczności wiernych, ale i dla państwa. Właściwie te struktury już się tworzą, powstały nawet, o czym świadczy reaktywowanie 12 lutego br., co tu stale w Izbie podkreślam, chrześcijańsko-demokratycznego Stronnictwa Pracy. Nie jest jednak ono przez władze państwowe dostrzegane. Bez tego Stronnictwa, bez chrześcijańskiej demokracji nie będzie w Polsce pełnej opozycji. Europa nie zrozumie, dlaczego w Polsce chrześcijańskiej, w Polsce katolickiej (mówię tak, bo padały głosy ze strony lewej również, że jesteśmy społeczeństwem w przeważającej mierze o ludności katolickiej) wzbronione jest w dobie polskich przemian działanie partii chrześcijańsko-demokratycznej, funkcjonowanie chadecji.
Pytam, dlaczego wszelkie wzmianki o Stronnictwie Pracy w telewizji, w radiu, w pasie są przez cenzurę usuwane, natomiast informacje o socjaldemokracji, o PPS, mogą się ukazywać na łamach prasy, cenzura im nie zagraża. Nie mówię tego z racji jakiejś zazdrości, ale przyjemniej mi by było, gdyby to wszystko dokonywało się równolegle.
W związku z powyższym pragnę odczytać zapytanie, które chciałem skierować do pana Prezesa Rady Ministrów, ale jemu Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk nie podlega, podlega Radzie Państwa. Tutaj znowu szkopuł, zgodnie z regulaminem Sejmu, interpelacje i zapytania nie mogą być kierowane do Rady Państwa. W zaistniałej sytuacji pozostaje mi jedynie poinformować Wysoką Izbę o treści mojego zapytania, które w istniejącej sytuacji prawnej nie znajduje adresata.
Czytam: „Zapytanie moje dotyczy usuwania nie tylko w radiu i telewizji, ale także w prasie, wszelkich wzmianek odnoszących się do chrześcijańsko-demokratycznego Stronnictwa Pracy, istniejącego w Polsce od 10 października 1937 r., które zawiesiło swoją działalność 18 lipca 1946 r. i reaktywowało ją 12 lutego br. Jednocześnie ukazują się wzmianki w prasie o PPS, co uważam za słuszne. Idzie mi jedynie o równe, identyczne traktowanie Stronnictwa Pracy, jak i PPS. Domagam się więc, jako wiceprezes Zarządu Głównego Stronnictwa Pracy, ażeby przy moim nazwisku cenzura nie skreślała tej informacji, podobnie jak nie skreśla wzmianki, iż pan Jan Józef Lipski jest przewodniczącym PPS. Występuję o niecenzurowanie wszelkich informacji prasowych traktujących o Stronnictwie Pracy i o innych opozycyjnych ugrupowaniach politycznych, mających chlubną przeszłość przed wojną, w latach okupacji i po wojnie”.
Usatysfakcjonowany będę, gdy to się stanie. Nie tylko ja. Przyjmą to z zadowoleniem szerokie kręgi społeczeństwa. Skończyłem, panie Marszałku. (Oklaski)